21.11.2018
Centrum Fizjoterapii Kobiecej i Dziecięcej, ul. Bednarska 11/11c Wrocław
Dziecko ucieka na spacerze? To oznaka jego niezależności.

Przy takiej okazji, jak 100 lecie odzyskania przez Polskę niepodległości nie sposób mówić dziś do Was o czymś innym, jak niepodległość.

Jak na kwestię niepodległości można spojrzeć w kontekście relacji rodzic-dziecko? Dziecko przychodzi na świat podległe swoim opiekunom. Czy tego chce, czy nie:-) I w tej podległości jest przez następnych -naście, -dziesiąt a czasami i więcej lat. 

Na początku nie ma wyjścia. To od opiekuna zależy czy przeżyje. To dorosły karmi, dba o dostęp do świeżego powietrza, chroni przed zagrożeniem, dba o rozwój emocjonalny. Dziecko rodzi się jak delikatny kwiat, który wymaga czułej opieki, podlewania, nawożenia, troski. I to wszystko może zapewnić rodzic/opiekun. Na wczesnym etapie dziecko nie jest w stanie o nic zadbać samo. Stąd zależność. I to taka 100%, 1:1.

Pierwsze oznaki niezależności pojawiają się najczęściej około 2 roku życia, kiedy to zaczynamy mówić tak zwanym buncie dwulatka. Taki dwulatek może już na przykład odbiec od opiekunów- i w ten sposób wyrazić swoją niezależność i chęć podążania w kierunku innym niż rodzice:) Może rzucić na podłogę jedzenie podane mu w miseczce. Może ‚nawet’ wpaść w histerię- mimo, że nie chcemy jej często nawet bardziej niż ucieczek czy rzucania jedzeniem. To bardzo ważny moment w rozwoju dziecka. To wtedy kształtuje się jego poczucie niezależności. I to od opiekunów zależy czy będą je wspierać czy też stłamszą je naginając dziecko bezwzględnie do swoich zasad. 

Przez wsparcie rozumiem akceptację tego, co dziecko przeżywa, co nie zawsze idzie ze zgodą na każde zachowanie wywołane tymi emocjami. 

Jak pomóc dziecku wzmacniać jego niezależność? Szukać obszarów, w których dziecko może mieć realny wpływ na sytuację. 

Niezależność może kształtować się m.in. w zabawie. Niech dziecko decyduje o tym w co i jak chce się bawić. Niech ma swój czas, w którym może odkrywać świat po swojemu- bez podpowiadania mu, jak ma to robić ‘prawidłowo’. 

Niezależność to również wiedza o tym kim jestem i co lubię. Na wczesnym etapie możemy ją wspierać dając dziecku wybór- taki, który jest dla nas akceptowalny. Czy np. dziś woli na deser jabłko czy gruszkę. Pisząc akceptowalny dla nas, mam na myśli wybór, na który faktycznie się zgadzamy. Obserwuję czasem, że rodzice dają dziecku wybór, za który potem są na nie źli. Np. pytają: co chcesz dziś na śniadanie. W odpowiedzi pada parówki. I tak codziennie. W ten sposób rodzic zaczyna narzekać na swoje dziecko- ono nie chce nic innego niż tylko parówki. Jak żyć;-)? Jeśli nie chcesz, żeby Twoje dziecko codziennie jadło parówki, nie kupuj ich. Kup to, co chcesz żeby pojawiło się na stole. I może zamiast pytania co chcesz- ogranicz je do podwójnego wyboru: kanapka czy owsianka:-)?

Wspieranie dziecięcej niezależności musi iść w parze z rodzicielską odpowiedzialnością. Bardzo łatwo jest zrucić na dziecko odpowiedziaIność i tym samym być na nie nieustannie złym.

Zbyt dużo odpowiedzialności jest dla dziecka ciężarem zamiast wolnością. Dwulatki o wielu sprawach, które są im delegowane, wcale nie chcą decydować, ale dostając takie zaproszenie od opiekunów, nie mają wyjścia. Dlatego przyglądajmy się uważnie czy faktycznie wspieramy niezależność naszych dzieci, czy też może obarczamy je odpowiedzialnością nieadekwatną do ich rozwoju. 

Okres około dwóch lat to ważny krok w kierunku niezależności-warto towarzyszyć dziecku w tym kroku świadomie. Podobną sytuację będziemy przechodzić również za kilkanaście lat, kiedy to nasze dziecko będzie starało się od nas oddzielić. Wtedy obowiązują te same zasady- wspieraj zamiast ograniczać, obserwuj więcej, komentuj mniej i stawiaj granice, jednocześnie pozwalając na samodzielność. 

Dlaczego tak ważne jest, żeby wspierać dzieci w ich kształtowaniu niezależności? Wszyscy pragniemy tego, żeby nasze dzieci wyrosły na osoby, które potrafią samodzielnie podejmować decyzje. Które mają własne zdanie. Myślą samodzielnie. Nie ulegają presji otoczenia. Które mają zaufanie do siebie. Są niezależne. 

Podwaliny niezależności Twojego dziecka budujesz każdego dnia w domu. Nie odbieraj mu jej. Bo może ona być jego najcenniejszą bronią we współczesnym świecie (choć mam nadzieję, że nasze dzieci będą walczyć tylko i wyłącznie miłością:-) 

 

Czy dziecięca niezależność jest dla Ciebie źródłem radości czy troski? Jak sobie z nią radzisz? Napisz w komentarzu- podyskutujmy.

 

2 myśli na temat “Dziecko ucieka na spacerze? To oznaka jego niezależności.”

  1. Justyna napisał(a):

    W świetle wszystkich teorii wychowawczych, z którymi mogłam się zapoznać dzięki Twojej pracy, to niezależność dziecka stanowczo jest to źródłem radości 🙂 Odpowiednie nastawienie to podstawa – doceniam to, że moja córka o wielu rzeczach decyduje sama, bawi się sama, chce wszystko próbować robić sama i nie jest potulna jak baranek. Staram się w miarę możliwości za tym nadążać i dawać jej odpowiednio dużo wolności. Choć oczywiście czasami to irytuje – ale jak to zwykle bywa – powodem nie jest sama potrzeba niezależności córki i to, że ona chce ‘sama, sama’, tylko moje zmęczenie albo niewyspanie 🙂 Więc staram się głównie pracować nad sobą – żeby rozumieć pobudki jej niezależności, akceptować je i jak najczęściej na nie pozwalać. A kiedy czuję, że zmęczenie przejmuje nade mną górę, to jestem bardziej czujna, żeby wcześniej postawić granice i na jakieś zachowania nie pozwolić. Świadomość, że często jej pozwalam na chwile niezależności, pomaga mi też czuć się dobrze z tym, że czasami podejmuję decyzję ‘Nie, nie możesz tak teraz robić’ [np. ‘Chcesz iść na nóżkach, a ja dzisiaj jestem bardzo zmęczona i chcę być szybciej w domu. Chcę żebyś jechała w wózku’].

    1. Joanna Bzdzion napisał(a):

      Bardzo dziękuję za ten komentarz, który jest wspaniałym uzupełnieniem tekstu. Pozwalanie dziecku na niezależność powoduje, że z większym spokojem możemy potraktować sytuacje, w których jednak chcemy, żeby dziecko było od nas zależne. Podobnie jest ze wszystkim innym. Kiedy potrafimy mówić nie, nie mamy potrzeby, żeby mówić je zawsze- częściej możemy sobie pozwolić na elastyczność czy niekonsekwencję.
      Bardzo lubię powiedzenie, że zle nastawienie jest jak przebita opona- nie zmienisz, nie pojedziesz dalej. Nie inaczej jest w tym wypadku. Nasze nastawienie do dziecięcego zachowania jest kluczowe i generuje naszą reakcję.
      Pozdrawiam serdecznie i cieszę się bardzo, że rośnie coraz więcej niezależnych, młodych dam:-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *