<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Archiwa Emocje - Rodzic lider</title>
	<atom:link href="https://rodzic-lider.pl/category/emocje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://rodzic-lider.pl/category/emocje/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 04 Apr 2019 14:11:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://rodzic-lider.pl/wp-content/uploads/2023/08/favicon.png</url>
	<title>Archiwa Emocje - Rodzic lider</title>
	<link>https://rodzic-lider.pl/category/emocje/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Bunt dwulatka</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Apr 2019 14:11:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak sobie radzić z buntem dwulatka i sprawić, że to będzie wspaniały czas?</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/">Bunt dwulatka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>W ostatnich dniach poprowadziłam klika warsztatów dla rodziców związanych z przysłowiowym buntem dwulatka.<span class="Apple-converted-space">  </span>Mogłam na ten temat popatrzeć z perspektywy przeszło 20 osób i chcę się dziś podzielić swoimi ogólnymi spostrzeżeniami w tym temacie. Może znajdziesz w nich coś, co i Ciebie zainspiruje do tego, żeby inaczej spojrzeć na relację z dzieckiem. </em></p>
<p style="text-align: justify;"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="wp-image-1438 aligncenter" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/04/Bunt-dwulatka--300x169.jpg" alt="" width="439" height="247"></p>
<p style="text-align: justify;">
<h2 style="text-align: center;">Czym jest bunt dwulatka?</h2>
<p style="text-align: justify;">W trakcie moich warsztatów, ale też przed nimi usłyszałam kilka razy, że nie powinny nazywać się „bunt dwulatka’, bo taki tytuł zawęża grupę odbiorców. A przysłowiowy bunt nie kończy się wraz z trzecimi urodzinami. Niektórzy rodzice mówią, że potem jest bunt czterolatka, pięciolatka itd.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Myślę, że to co nazywamy buntem- czyli swego rodzaju dążenie dziecka do niezależności- towarzyszy nam przez całe życie. Bowiem nawet dorosłe dzieci mogą się buntować, kiedy ich rodzice ograniczają ich wolność:-)</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">O co więc chodzi w buncie? Jak dla mnie chodzi głównie o to, że nasz słodki osesek, który do tej pory był w 100 %, a nawet w 1000 % od nas zależny, zaczyna odkrywać, że są obszary, w których zależny już nie musi być.</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Może od nas odbiec, a nawet nam uciec.</li>
<li style="text-align: justify;">Może zaprotestować przy zakładaniu ubrania, które mu proponujemy.</li>
<li style="text-align: justify;">Może się bardzo zdenerwować, kiedy w sklepie nie dostanie jajka niespodzianki, które właśnie sobie upatrzył.</li>
</ul>
<p>I w moim odczuciu, to właśnie o te emocje przede wszystkim chodzi.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Duże emocje małych z dzieci, z którymi ich rodzice nie są w stanie sobie poradzić.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A nie radzą sobie z nimi często dlatego, że im samym nie można było kiedyś tak silnych emocji odczuwać.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<h2 style="text-align: center;">Dlaczego dorośli nie radzą sobie z buntem dwulatka?</h2>
<p style="text-align: justify;">Powiedzenie dzieci i ryby głosu nie mają nie tyczyło tylko tego, co dziecko ma do powiedzenia werbalnie. Ono obowiązywało także w komunikacji pozawerbalnej, czyli np. przy wyrażaniu emocji niekoniecznie słowami. A więc kiedy dziecko krzyczało, tupało, płakało i robiło to wszystko, czego dorośli nie cierpią:-)<span class="Apple-converted-space">  </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span class="Apple-converted-space">T</span>ak to jest skonstruowane, że często silne emocje naszych dzieci, budzą w nas- dorosłych lęk, niepokój i wolimy je stłumić.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">A nuż jeszcze doszukalibyśmy się podobnych emocji u siebie. One leżą<span class="Apple-converted-space">  </span>w nas często gdzieś głęboko pogrzebane i wychodzą z nas różnymi porami na skórze i o różnych, czasem niespodziewanych porach;-) Bo są niedożyte. Stłumione. Upchnięte gdzieś głęboko.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<blockquote>
<h2 style="text-align: center;">Jak pomóc dzieciom, które doświadczają silnych emocji?</h2>
<p style="text-align: center;">To, co możemy zrobić najlepszego dla naszych dwulatków, to pozwolić im te emocje przeżyć.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Dać przestrzeń, żeby mogły wybrzmieć. Nie bać się ich. Ale też nie zarażać się nimi, pamiętając, że to nie są nasze emocje. Zauważyć te emocje. Pomóc je czasem nazwać. Tylko tyle i aż tyle. Bo to trudne i proste zarazem. Proste, bo jedynym narzędziem, jakiego tu potrzebujemy jest nasza akceptacja tych emocji i uważność na nie- tak, żeby dziecko czuło, że może je przy nas wyrazić bez naszej oceny. Trudne- bowiem często pozwalamy naszym dzieciom na tyle, na ile sami sobie wewnętrznie pozwalamy. I poszerzanie tych granic jest trudne.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p style="text-align: justify;">To dlatego niektórzy rodzice mówią, ze bunt dwulatka nie kończy się chyba nigdy. Oczywiście, że w takim ujęciu nie kończy się, bowiem dziecko będzie przez całe życie dążyć do tego, żeby wyrazić swoje emocje i być w tym zauważonym przez rodzica. Może być też tak, że rodzic zastosuje bardzo skutecznie środki masowego rażenia i szybko nauczy dziecko, że co jak co, ale przy nim to emocji nie ma co okazywać. Taki rodzic powie też zapewne, że u niego bunt dwulatka trwał miesiąc i szybko sobie z nim poradził. Rodzic może tak. Dziecku z konsekwencjami takiego postępowania przyjdzie radzić sobie przez resztę życia.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p style="text-align: justify;">Co się stanie? Takie dziecko przede wszystkim przestanie ufać swoim odczuciom. Będzie uważało, że nie jest warte tego, żeby okazywać swoje emocje- bo prawdopodobnie inni i tak je zignorują (schematy komunikacyjne, które tworzą rodzice we wczesnym dzieciństwie w relacji z dziećmi owocują potem całe życie). Takie dziecko będzie też prawdopodobnie zastanawiać się przez resztę życia na ile ocenia swoje poczucie wartości. Na 2, może na 3. W porywach może na 4? Dlaczego? Dlatego, że ważni sami dla siebie możemy czuć się tylko wtedy, kiedy akceptujemy siebie w pełni. Jeśli nie akceptujemy 90% własnych emocji, bo mówiono nam od zawsze, że one są złe, nieważne i mają natychmiast zniknąć, trudno żebyśmy czuli się ważni jako ludzie.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<h2 style="text-align: center;">Jak spojrzeć inaczej na bunt dwulatka?</h2>
<p style="text-align: justify;">Wracając do buntu dwulatka. Czy wiesz, że nie ma takiego sformułowania po angielsku? W moim ulubionym nurcie wychowawczym, który promuję, czyli RIE w ogóle nie ma takiego określenia. Mówi się tam o dużych emocjach u dzieci, trudnym czasie itp. Czy to nie zmienia perspektywy na to zjawisko? Kiedy mówimy o buncie, rodzi się w nas chęć walki- stłumienia tego buntu. Kiedy mówimy o trudnym czasie, może łatwiej będzie nam postawić się w roli pomocnika, kogoś kto wyciąga do dziecka pomocną dłoń w tym trudnym okresie.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p style="text-align: justify;">I tego każdemu rodzicowi dwulatka (i nie tylko) życzę. Żebyś myślał o sobie w kategoriach pomocnika swojego dziecka. Żebyś znajdował w sobie spokój i zrozumienie dla emocji dziecka, tak potrzebne mu szczególnie wtedy, kiedy emocje biorą nad nimi górę. Przed naszymi dziećmi jeszcze długa droga do tego, żeby zostać mistrzami inteligencji emocjonalnej i nauczyć się panować nad swoimi impulsami. Dlatego szczególnie w tym okresie</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">„bądź rodzicem, jakiego potrzebuje Twoje dziecko”</p>
</blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/">Bunt dwulatka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/bunt-dwulatka-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy można złościć się na dzieci?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 18 Feb 2019 11:16:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Złościsz się na dziecko, a potem żałujesz? Poznaj kilka prostych sposobów, które mogą Ci pomóc.</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/">Czy można złościć się na dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="has-text-align-center wp-block-paragraph">Nie ma chyba drugiej takiej emocji, która poruszałaby równie mocno jak złość.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Oczywiście poza miłością. Ale z nią sprawa jest łatwa. Złość natomiast budzi wiele pytań:</p>



<ul class="wp-block-list"><li>Jak reagować na złość naszych dzieci?<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>Jak sobie radzić z własną złością?<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>Czy w ogóle można złościć się na dzieci?<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>Skąd brać cierpliwość?</li></ul>



<p class="wp-block-paragraph">Jeśli Ty też zadajesz sobie powyższe pytania, zapraszam Cię do przeczytania artykułu, w którym wyjaśniam jakie są moje sposoby na to, żeby złość zamieniać na miłość.</p>



<h1 class="wp-block-heading">Czy można złościć się na dzieci?<span class="Apple-converted-space"> </span></h1>



<p class="wp-block-paragraph">To pytanie zadaje sobie niemal każdy rodzic. Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że nasza złość może szkodzić rozwojowi emocjonalnemu naszych dzieci, zastanawiamy się nad tym, co w takim razie zrobić, kiedy faktycznie czujemy złość z powodu ich zachowania. Chcemy przecież być wobec naszych dzieci autentyczni i szczerzy.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Pytanie zatem nie powinno brzmieć:</p>



<ul class="wp-block-list"><li>Czy można złościć się na dzieci?</li></ul>



<p class="wp-block-paragraph">Ale:</p>



<ul class="wp-block-list"><li>Jak ja wyrażam swoją złość na dziecko?<span class="Apple-converted-space"> </span></li></ul>



<p class="wp-block-paragraph">Wszyscy wiemy już, że klapsy nie działają. A przynajmniej nie tak, jak niektórzy by chcieli. Owszem, są w stanie zahamować wiele niepożądanych przez dorosłych dziecięcych zachowań. Jednak hamulec jaki wtedy uruchamia się, wynika tylko i wyłącznie ze strachu. Ze strachu przed własnym rodzicem.</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p>Czy można czuć się w życiu naprawdę sobą, budować dobre relacje z innymi, ze światem, być odważnym, asertywnym i jeszcze do tego może trochę przebojowym, jeśli nasze dzieciństwo upływa pod znakiem strachu przed rodzicem?</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Nie będę tutaj nawet wspominać o tym, że to przemoc w czystej postaci. Wykorzystanie siły większego i silniejszego do podporządkowania sobie mniejszego i słabszego. Klaps to klaps. Czy przez pieluchę, czy lekko, czy niechcący- klaps, to klaps. Nie usprawiedliwiajmy go głupimi argumentami.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Ale ok. Po klapsy sięgamy coraz rzadziej. Wiemy- że nie można, że nie wypada. Co nie znaczy, że poradziliśmy sobie z naszą dorosłą złością na dzieci. Kiedyś nauczyciel wchodził do klasy i nieposłuszne dziecko dostawało linijką po palcach. Teraz nikt już nie odważy się tak zrobić. A więc wypracowaliśmy cały arsenał innych środków, które mają nam pomóc zaprowadzić dyscyplinę. W szkole, w domu, w przedszkolu- wszędzie tam, gdzie dorośli próbują zapanować nad dziećmi powszechnie stosowane są takie metody, jak:</p>



<ul class="wp-block-list"><li>ośmieszanie</li><li>kary i nagrody</li><li>umniejszanie<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>wyszydzanie</li><li>krytykowanie</li><li>porównywanie</li><li>zawstydzanie</li><li>straszenie</li><li>deprecjonowanie<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>manipulowanie<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>zmuszanie<span class="Apple-converted-space"> </span></li><li>nadopiekuńczość</li></ul>



<p class="wp-block-paragraph">To też są formy złości. Na pewno nie wymieniłam tu ich wszystkich (dodaj w komentarzu o czym zapomniałam). One są tak samo szkodliwe, jak klapsy. Klaps zostawia ślad na ciele i na psychice. Powyższych nie widać w postaci czerwonej skóry, ale zostawiają równie głęboki ślad na psychice i w duszy. Dzieci, które doświadczają tego typu przemocy nie są w stanie budować swojego poczucia wartości. Boją się wtedy dorosłych tak samo, jakby dostawały klapsy. A przy okazji uczą się, że są to sposoby na budowanie relacji z innymi i zapewne, jak tylko będą miały okazję, użyją tego samego arsenału środków wobec kogoś słabszego.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<h2 class="wp-block-heading">Zatem co zrobić ze swoją rodzicielską złością?<span class="Apple-converted-space"> </span></h2>



<p class="wp-block-paragraph">Przede wszystkim szczerze i uczciwie zapytać siebie samego jak często złoszczę się na dzieci i co wtedy robię? Którego z powyższych sposobów używam? Na co mogę go zamienić?<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie ma nic złego w tym, że czasem czujemy złość na nasze dzieci.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p>Nie ma chyba na świecie rodzica, którego własne dziecko nie wyprowadziłoby nigdy z równowagi.</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Poza tym- nikt nie irytuje nas tak, jak potrafią to robić nasi najbliżsi. Oni naciskają nasze najczulsze punkty. Jednak jeśli oczekujemy od dzieci, że będą potrafiły kontrolować swoje impulsy, że nauczą się radzić sobie ze swoją złością, to najlepszym na to sposobem jest danie im przykładu jak to robić.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Kiedy ogarnia nas fala złości z powodu zachowania naszego dziecka zróbmy krótką pauzę. Poczujmy tę złość w sobie. Nie reagujmy automatyczne, tak jak robiliśmy to do tej pory. Zatrzymajmy się i sprawdźmy:</p>



<ol class="wp-block-list"><li>Co faktycznie wywołało naszą złość- spróbujmy na całą sytuację popatrzeć z dystansu- tak, jak byśmy próbowali ją nagrać kamerą (pomocne może być wyobrażenie sobie, że ktoś na nas teraz patrzy).</li><li>Weźmy głęboki oddech- to pomoże nam wrócić do tu i teraz (niech to będzie świadomy oddech, a nawet kilka oddechów).</li><li>Spróbujmy zareagować ze spokojem- na początku to może wydawać się trudne, ale jeśli wykonamy krok 1 i 2, to z czasem nabierzemy wprawy w tym, żeby reagować spokojniej.</li></ol>



<div class="wp-block-image"><figure class="aligncenter"><img decoding="async" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/02/Plakat-SOS-300x300.jpg" alt="" class="wp-image-1416"/></figure></div>



<p class="wp-block-paragraph">Najistotniejszym pytaniem w sytuacji, kiedy jesteśmy źli na dziecko nie jest pytanie:</p>



<p class="wp-block-paragraph"><strong><span class="Apple-converted-space"> </span>„Co wywołało moją złość?”</strong></p>



<p class="wp-block-paragraph">ale pytanie:</p>



<p class="wp-block-paragraph"><span class="Apple-converted-space"> </span><strong>„Dlaczego mnie to zezłościło?”</strong></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p style="text-align: center;">Bardzo często jest tak, że dzieci tylko odkręcają kurek z naszym napięciem, robiąc to nieświadomie i nieumyślnie.</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">A my przepełnieni wieloma innymi napięciami- wylewamy je na dzieci.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Ja również tak mam- kiedy jestem zestresowana i przytłoczona, częściej krzyczę na dzieci, ponieważ w ten sposób nauczyłam się radzić sobie z moim napięciem. Ważne jest dla mnie jednak odkrycie, że dzieci tylko naciskają przyciski we mnie, które powodują wybuch złości. Nie są one jednak winne temu, że mam w sobie wiele napięć, z którymi sobie nie radzę. Potrzebuję znaleźć inne sposoby na rozładowanie mojego stresu. I potrzebuję też świadomej myśli, że NIE chcę krzyczeć na dzieci, dlatego, że jestem zmęczona czy poddenerwowana innymi sytuacjami. Nie chcę się tłumaczyć z mojej złości wobec dzieci. Wolę nad nią pracować.</p>



<p class="wp-block-paragraph">To, co mi pomaga w zrozumieniu mojej złości i tego, jak reaguję w trudnych dla mnie sytuacjach, to na pewno znajomość własnej historii, świadomość tego, jak złość wyrażana była w moim rodzinnym domu.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p style="text-align: center;">Bardzo często mechanizmy, które stosowali nasi rodzice, przenosimy na nasze dzieci.</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Czasem jest też tak, że jeśli wiemy, że sposób w jaki złość wyrażali nasi rodzice, był dla nas krzywdzący, to staramy się robić coś zupełnie przeciwnego. Uciekamy wtedy zazwyczaj w drugą skrajność. Co też nie służy budowaniu dobrych relacji z dziećmi. Tę złość wtedy gromadzimy w sobie i jesteśmy nieustannie napięci.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Najważniejsze zatem jest odkrycie, co tak naprawdę powoduje moją złość. Jakie czynniki ją wywołały? Może to był ciężki dzień w pracy? Może poranny pośpiech? Może jestem głodny i zmęczony i łatwiej wtedy tracę równowagę? Może mam kłopoty finansowe? Może stresuję się przed ważnym wystąpieniem? Tych czynników może być mnóstwo. Naszym zadaniem jest nauczyć się je rozpoznawać, dzięki temu ciężar odpowiedzialności za naszą złość będziemy mogli przenieść z dzieci gdzie indziej i będziemy też mieć szansę o te obszary zadbać. To są bowiem rzeczy, na które możemy mieć wpływ.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Nie mamy jednak wpływu na emocje naszych dzieci. A kolejnym ważnym punktem w radzeniu sobie ze złością jest świadomość tego, że:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p style="text-align: center;">złość naszych dzieci nie jest naszą złością</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Że nie musimy odczuwać tego samego, co czują nasze dzieci. To, że dziecko jest złe, nie znaczy, że ja mam się jego złością zarazić i nakręcać. Wręcz przeciwnie- kiedy moje dziecko przeżywa jakieś trudne emocje to, czego najbardziej wtedy potrzebuje, to mój spokój. Dzięki temu mogę dać mu oparcie w trudnych momentach. Mogę pomóc mu nauczyć się regulować swoje emocje. A zrobię to najskuteczniej, jeśli pozwolę mojemu dziecku przeżyć emocje, których aktualnie doświadcza.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Umiejętność nie wkręcania się w dziecięcą złość, ma jeszcze jeden ważny aspekt. Myślę, że jest to wręcz najważniejszy aspekt w całym tym wpisie i w temacie złości. Otóż mam na myśli asertywność, czyli umiejętność zadbania o swoje granice.</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p style="text-align: center;">Nasza złość pojawia się najczęściej tam, gdzie przekroczone zostają nasze granice.</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">I to my sami pozwalamy innym na to, żeby je przekraczali. Potem jesteśmy na nich źli. I tak koło się zamyka. Żeby wyjść z tego błędnego koła, potrzebujemy nauczyć się stawiać granice. Zwłaszcza naszym najbliższym. Dlatego, że zazwyczaj im jest te granice najtrudniej postawić. Chcemy być lubiani, chcemy budować dobre relacje z innymi i z tego powodu często o swoje granice nie dbamy. Boimy się, że osoba po drugiej stronie się na nas zezłości. Wolimy nie stawiać granic i nie mierzyć się z czyjąś złością. Zwłaszcza złością swojego dziecka. Jeśli więc uświadomimy sobie, że w złości naszego dziecka nie ma nic złego, że ona ma prawo zareagować na postawione przez nas granice złością, my mamy prawo dbać jako rodzice i przywódcy stada o granice w naszej rodzine, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że fakt, że nasze dziecko jest na nas złe nie oznacza, że ono nas nie kocha, nie lubi i nie szanuje. Jeśli pokażemy mu, że w wyrażaniu<span class="Apple-converted-space">  </span>przez nie złości też są granice, że akceptujemy jego emocje, ale nie akceptujemy pewnych zachowań- wtedy możemy być pewni, że wkraczamy na ścieżkę do budowania szczerej, autentycznej i pełnej szacunku relacji z naszym dzieckiem (i z sobą samym).<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow"><p style="text-align: center;">Umiejętność dbania o swoje granice jest jednocześnie- jednym z najtrudniejszych i najważniejszych elementów budowania relacji z innymi.</p></blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Pamiętajmy też, że wszystkie umiejętności tzw. miękkie, które pomagają nam tworzyć relacje z innymi, tak jak i inne kompetencje, wymagają ćwiczenia. Nikt nie nabywa ich od samego czytania. Potrzebny jest trening. Tak jak nasze mięśnie wyrabiają się w sporcie, tak nasze kompetencje wyrabiają się w praktyce. Nie bójmy się zatem testować, próbować. I nie bójmy się porażki. To, że nie od razu nam wyjdzie tak, jak byśmy chcieli, nie oznacza, że mamy nie próbować. Tylko trening czyni mistrza.<span class="Apple-converted-space">  </span>A dzieci dostarczają nam materiału do ćwiczeń każdego dnia. Korzystajmy z niego:-)</p>



<p class="wp-block-paragraph">I jeszcze jedno- jeśli danego dnia ćwiczenie w zamienianiu złości na miłość nie wyjdzie nam i wrócimy do starych schematów, to pamiętajmy, że jutro znów będziemy mieć nową szansę…oraz pamietajmy o tym MAGICZNYM słowie, którego często próbujemy nauczyć nasze Przepraszam wyrażone szczerze i z autentyczną chęcią zmiany w wyrażaniu swojej złości, może bardzo pomóc w budowaniu relacji.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">P.S.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Spodobał Ci się ten artykuł? Udostępnij go innym znajomym, którzy na pewno też skorzystają z tych porad.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>



<p class="wp-block-paragraph">Potrzebujesz pomocy w budowaniu relacji z dzieckiem- umów się na konsultację on-line ze mną. Napisz na <a href="mailto:kontakt@rodzic-lider.p">kontakt@rodzic-lider.p</a>l</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/">Czy można złościć się na dzieci?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/czy-mozna-zloscic-sie-na-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Jan 2019 20:46:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak odpowiadać na trudne dziecięce pytania.</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/">Jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class="alignnone wp-image-1398 aligncenter" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/01/okladka-wpisy-www-5-300x182.jpg" alt="" width="427" height="259" /></p>
<p style="text-align: center;"><em>Mamo, co tak naprawdę stało się w Gdańsku?</em></p>
<p style="text-align: center;"><em>To pytanie mógł w ostatnim czasie usłyszeć niejeden rodzic.<span class="Apple-converted-space"> </span></em></p>
<p><span id="more-1985"></span></p>
<h1>Jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy?</h1>
<p>W dniu uroczystości pogrzebowych jechałam z córką samochodem. Zapytała- „mamo, a o czym oni mówią teraz w radiu?”. Moja córka ma 4,5 roku. Jak na takie pytanie odpowiedzieć małej dziewczynce? Dziewczynce, która chcę, żeby rosła z przekonaniem, że świat jest dobrym miejscem, a ludzie są zazwyczaj przyjaźni i dla siebie życzliwi. I kiedy przychodzi mi zmierzyć się z pytaniem takie jak to, to sama nie wiem, co powiedzieć. Zazwyczaj w roli zawodowej jestem po drugiej stronie. To ja zadaję pytania, które mają moich klientów pobudzić do znajdowania rozwiązań, których do tej pory nie widzieli. Tym razem samej brakuje mi nowej perspektywy i sposobu na to, jak rozmawiać z córką.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Mówię szczerze: „<em>Pamiętasz jak kilka dni temu cały czas mówili w telewizji, że był taki duży koncert, na scenie był pan, który był prezydentem miasta. Wtedy inny pan wszedł na scenę i zabił go nożem.”</em> Prościej nie potrafię. Nie chcę też mówić nieprawdy. Choć wiem, że możemy nasze dzieci uchronić przed wieloma niepotrzebnymi dla nich informacjami. Tym razem chcę powiedzieć prawdę. Chcę przez to powiedzieć</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 12pt;">„Wiesz kochanie, czasem świat jest piękny, a czasem bardzo smutny.”</span></strong></p>
</blockquote>
<p>Córka chętna do rozmowy mówi, że pewnie tan pan, który zabijał nie wiedział, że ten drugi Pan może mieć jakąś rodzinę, dzieci (empatia, na którą chyba tylko dzieci stać). Dopytuje:<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<ul style="list-style-type: disc;">
<li>A czy on miał dzieci?</li>
<li>Tak, miał dwie córki.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>To im na pewno musi być teraz bardzo smutno.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Na pewno tak.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Ale wiesz mamo, może to jest tak, że tej żonie i tym córkom jest teraz bardzo smutno, ale może to będą takie czary, że ten pan jednak będzie żył i że one nie będą smutne. Że to tylko tak na chwilę, a za chwilę będą czary i będzie dobrze.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
</ul>
<p>Moja mała, wspaniała, empatyczna córeczka. Która ma ogromną ochotę użyć dobrze znanego w coachingu narzędzia: „a gdybyś miał czarodziejską różdżkę, to co byś wyczarował?”.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Jednak nie zawsze da się zaczarować rzeczywistość. Są takie momenty, kiedy ‚brak pytań’. Kiedy chciałoby się wierzyć, że jeszcze wszystko można zmienić, że da się zaczarować lub odczarować to, co jest. Niech w jej świecie jeszcze tak pozostanie. Nie odpowiadam nic na to, co mówi.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/">Jak rozmawiać z dziećmi na trudne tematy?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/mamo-co-tak-naprawde-stalo-sie-w-gdansku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Język nienawiści w szkole i w Twoim domu.</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Jan 2019 11:02:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Codziennie uczysz swoje dziecko posługiwania się językiem nienawiści lub językiem miłości.</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/">Język nienawiści w szkole i w Twoim domu.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><img decoding="async" class=" wp-image-1391 aligncenter" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/01/okladka-wpisy-www-4-300x182.jpg" alt="" width="359" height="218"></p>
<p style="text-align: center;">W kontekście ostatnich wydarzeń (zamordowania gdańskiego prezydenta), które dotknęły nasz kraj, dzieci we wrocławskich szkołach mają mieć specjalną godzinę wychowawczą poświęconą językowi nienawiści.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p><span id="more-1984"></span></p>
<p>Cieszę się, że zaczynamy myśleć o tym co i jak mówimy. Do dzieci, do siebie samych. Emocje w internecie po wydarzeniach z ostatnich dni nie stygną. Jest mnóstwo dyskusji, w których ludzie próbują przekonać się wzajemnie do tego, że moja prawda jest bardziej prawdziwa, że trawa po mojej stronie jest bardziej zielona.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<h1 style="text-align: center;">Każdy z nas ma swoją prawdę.</h1>
<p>Każdy z nas ma swoją prawdę. Składa się na nią wiele czynników. I najcześciej nasze mózgi działają w ten sposób, że wyszukują danych, które będą potwierdzać tę prawdę. To normalne. Warto tylko mieć tego świadomość. Szukam tego, co chcę znaleźć:-) Więc jeśli chcemy zmienić myślenie (najlepiej swoje, a nie czyjeś) to zanim zaczniemy szukać kolejnych potwierdzeń naszych tez, zastanówmy się jakie są właśnie owe tezy. Jeśli chcę coś zmienić w danym obszarze, to najpierw potrzebuję wyznaczyć sobie nowy cel, który często wiąże się z moim obszarem wartości, a dopiero później szukać sposobów na jego realizację. Znajduję to, czego szukam. To taka moja mała dygresja, która nasunęła mi się w obserwacji tego, co się teraz z nami dzieje.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<h2 style="text-align: center;">Język nienawiści- czy potrzebujemy takich lekcji?</h2>
<p>Język nienawiści. Fantastycznie jeśli takie zajęcia pojawią się w szkołach. Każda okazja jest dobra do tego, żeby uczyć się i praktykować dobro. Jeszcze lepiej, jakby na stałe weszły jako lekcje obowiązkowe np. raz w miesiącu. Zastanawia mnie tylko jedno. Kto będzie te lekcje prowadził? Rozumiem, że nauczyciel wychowawca. Ten sam, który poza lekcją o języku nienawiści, chętnie sam się takim językiem posłuży (a o ironio może również i na tej lekcji go użyje). Czasem nieświadomie. Nie zawsze jest to język dosadny- jak np.<em> Ty matole, znów nie odrobiłeś zadania domowego!</em> To zdarza się rzadziej, choć pewnie wciąż jeszcze się zdarza. Ponieważ trochę już mamy więcej świadomości, że przemoc, także przemoc słowna, wobec dzieci zaczyna być nieakceptowana społecznie, to nieco bardziej się staramy. Czyli trochę bardziej próbujemy przykryć naszą nienawiść/ przewagę/ wyższość wobec dzieci pod płaszczykiem cieplejszych słów. Które mają schować nasze emocje. Jednak tak, jak pisałam w pierwszym akapicie, dopóki cel pozostaje taki sam- nic się tak naprawdę nie zmieni.</p>
<blockquote><p><span style="font-size: 10pt; color: #ffffff;"><span style="color: #000000;">Dopóki nie zrozumiemy, że dziecko tak jak każdy człowiek ma parwo do traktowania go z szacunkiem, dopóty nie pomogą żadne lekcje. Nikt w nie nie uwierzy.</span> </span></p></blockquote>
<p>Dzieci nauczą się szacunku, kiedy będą otoczone przez dorosłych traktujących ich z szacunkiem. Nie ma innego sposobu. To tak jakby mówić dzieciom „Nie palcie papierosów’ trzymając w ustach papierosa.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Szacunek wobec dziecka wyraża się w dużej mierze w języku, jaki stosujemy.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Przykłady z mojego własnego podwórka:</p>
<ul style="list-style-type: disc;">
<li>Syn idzie na trening. Przebiera się, idzie na salę i biega po sali. Trener zwraca uwagę <em>„Następnym razem to chyba Tata będzie jechał, a Ty będziesz biegł za samochodem, żeby mieć mniej energii.”</em></li>
</ul>
<p>To nie jest szacunek. I to nie jest postawa ani język szacunku wobec dzieci. Temat tego, że to są zajęcia sportowe i że zdrowe dzieci mają energię i przychodzą tam pobiegać z szacunku dla prowadzącego pominę 😉</p>
<ul style="list-style-type: disc;">
<li>Lekcja religii. Czy lekcja religii musi być tylko dla dzieci wierzących? Czy nie może być lekcją właśnie szacunku i pokazania, że to, w co wierzysz jest dobre bez względu na to, kto jest Twoim bogiem?</li>
</ul>
<p>Idąc dalej, że możesz np. nie wierzyć i nie być przez to gorszym człowiekiem? To nie Twoja wiara świadczy o Twoim człowieczeństwie. Nie znam lepszego miejsca, gdzie dzieci, właśnie prowadzone przez mądrych dorosłych, mogłyby uczyć się wzajemnego szacunku. Czy tak jest? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Wam samym. I od razu uprzedzę komentarze- etyka nie jest opcją dostępną we wszystkich szkołach. I tak wiem- religia nie jest obowiązkowym przedmiotem. Co nie zmienia faktu, że postrzegam w niej przedmiot o dużym potencjale do kształtowania postawy szacunku wobec drugiego człowieka.</p>
<ul style="list-style-type: disc;">
<li>W naszych domach. Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamienieniem.</li>
</ul>
<p>Przekrzykujemy się ze swoimi racjami, próbując sobie udowodnić, że moje jest lepsze od Twojego. Moje zdanie jest ważniejsze. Moje uczucia się liczą bardziej niż Twoje. Moje poglądy są lepsze. Itd. itp. Wciąż tak bardzo nam brak przestrzeni na uszanowanie drugiego człowieka z tym, jaki on jest. Bez chęci zmieniania go na naszą, omen nomen, modłę. Sami na co dzień szafujemy językiem nienawiści, obgadując innych, ubliżając kierowcy na ulicy, który zajdzie nam drogę, krytykując każdego i wszystko zamiast postawić granicę w porę i się tak nie wyzłaszczać, albo czasem zamiast popatrzenia na swoje podwórko- na inne zawsze łatwiej zerknąć. Wybuchając złością na nasze dzieci, bo wciąż nie spełniają naszych oczekiwań, bo jesteśmy w tak dużym napięciu, że szukamy różnych sposobów na rozładowanie go, wreszcie- bo kompletnie nie potrafimy zmieniać tego języka, którym posługujemy się od lat i który jest naszym wbudowanym oprogramowaniem.<span class="Apple-converted-space"> Wiem, że nie jest łatwo. Szczególnie będąc rodzicem. Sama każdego dnia uczę się jak komunikować się lepiej. Łapię się na swoich wpadkach, które czasem rozpoznaję w języku moich dzieci. Nikt z nas nie jest idealny. I nigdy nie będzie. Co nie znaczy, że możemy zwolnić się z obowiązku myślenia o tym jak my sami siejemy nienawiść każdego dnia. Bo każdy z nas to na swój sposób robi. </span></p>
<p>Nie mam jednego złotego sposobu, jak to zmieniać. Taki sposób nie istnieje. Każdy potrzebuje poszukać go dla siebie. Wiem tylko, że język nienawiści zaczyna się w Twoim sercu. W tym, że wierzysz, że Twoje jest lepsze niż moje. Jeśli wiesz głęboko w sercu, że jesteś ważny taki, jaki jesteś, nie potrzebujesz tego udowadniać innym. Masz też wtedy większą przestrzeń w sobie, żeby uszanować to jaki jest ten, kto tak bardzo się od Ciebie różni.</p>
<p>Tego Ci życzę- żebyś każdego dnia budował swoje poczucie wartości.</p>
<blockquote><p><span style="font-size: 10pt;"><strong>Wtedy lekcje o języku nienawiści nie będą potrzebne, bo nasze dzieci będą uczyć się jak posługiwać się językiem miłości na co dzień- a nie na specjalnie do tego wyznaczonych lekcjach.<span class="Apple-converted-space"> </span></strong></span></p></blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/">Język nienawiści w szkole i w Twoim domu.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/jezyk-nienawisci-w-szkole-i-w-twoim-domu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Poczucie wartości- jak je budować w dzieciach?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Jan 2019 22:27:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jednym z pytań, które często słyszę od rodziców, jest pytanie o to, jak budować w dziecku poczucie wartości? Czy jest jakaś jedna książka, która to wyjaśnia? Czy mogę polecić jakieś ćwiczenia? Co robić, a czego nie robić? Czym jest poczucie wartości i jak je budować? Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Z poczuciem wartości [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/">Poczucie wartości- jak je budować w dzieciach?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1385" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/01/DSC_0061-300x200.jpg" alt="" width="300" height="200" /></p>
<p>Jednym z pytań, które często słyszę od rodziców, jest pytanie o to, jak budować w dziecku poczucie wartości? Czy jest jakaś jedna książka, która to wyjaśnia? Czy mogę polecić jakieś ćwiczenia? Co robić, a czego nie robić?</p>
<p><span id="more-1983"></span></p>
<h1></h1>
<h1 style="text-align: center;"><b>Czym jest poczucie wartości i jak je budować?</b></h1>
<p>Odpowiedź na te pytania nie jest prosta. Z poczuciem wartości bowiem sprawa jest prosta, ale nie jest łatwa.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Poczucie wartości to przede wszystkim to, co my sami myślimy o sobie bez przeglądania się w innych oczach. Co myślimy na swój temat, kiedy odnosimy porażki. Jak czujemy się z sukcesami, czym one dla nas są i czy potrafimy siebie lubić także, a może przede wszystkim wtedy, kiedy tych sukcesów nie odnosimy.</p>
<p>Żeby budować w dzieciach poczucie wartości tak naprawdę nie potrzebujemy żadnych specjalnych narzędzi. Na to jak czują się nasze dzieci mamy wpływ bardzo często, w wielu codziennych drobnych sytuacjach. Między tak zwanymi wierszami. Celem jest to, żeby nasze dzieci mogły czuć się dobrze- tak po prostu, bez poczucia, że muszą na to dobre samopoczucie jakoś zasłużyć. I żeby również mogły czuć się źle- też tak po prostu. Bez poczucia, że czuć się źle (np/być złym, smutnym, sfrustrowanym, znudzonym) nie można, nie wypada, nie wolno tych uczuć pokazywać.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Poczucie wartości to przede wszystkim to, co my sami myślimy o sobie bez przeglądania się w oczach innych. Co myślimy na swój temat, kiedy odnosimy porażki. Jak czujemy się z sukcesami, czym one dla nas są i czy potrafimy siebie lubić także, a może przede wszystkim wtedy, kiedy tych sukcesów nie odnosimy.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<h2></h2>
<h2 style="text-align: center;"><b>Budowanie poczucia wartości w codziennych sytuacjach.<span class="Apple-converted-space"> </span></b></h2>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-1375 aligncenter" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/01/Projekt-bez-tytułu-3-300x169.png" alt="" width="300" height="169" /></p>
<p style="text-align: left;">Dziecko potłukło kubek- jak reagujesz?<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<ol>
<li>Krzyczysz na nie, że jest niezdarą?<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Mówisz, że nic się nie stało.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>A może mówisz, że jest Ci przykro, bo to Twój ulubiony kubek, ale że każdemu zdarza się czasem coś zniszczyć.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
</ol>
<p>Która odpowiedź jest poprawna? Tak naprawdę każda z nich niesie jakąś prawdę o Tobie. A o to chodzi w budowaniu poczucia wartości- żeby pokazywać dziecku prawdę o sobie, ucząc je tym samy, że ono też może być prawdziwe i pokazywać się światu takie, jakie właśnie jest. Łatwiej powiedzieć trudniej zrobić.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p><strong>Weźmy zatem na tapetę scenariusz numer jeden.</strong> Wpadasz w złość, bo to był Twój ulubiony kubek. Czasem zdarza się tak, że nerwy po prostu puszczają. Jesteśmy ludźmi. Czasem mamy zły dzień, gorszy humor, mniej cierpliwości. Ważne, żeby to czasem, było faktycznie rzadko, a nie raz na godzinę. Złość rodziców szkodzi dzieciom. Żadne dziecko nie chce, żeby rodzic się na nie złościł. Dzieci pragną być w relacji z rodzicami. Jest to dla nich priorytetowe. Nie zawsze jednak potrafią sprostać oczekiwaniom rodziców. Czasem tej złości ze strony rodziców jest tak dużo, że dzieciom nie pozostaje nic innego, jak się na nią uodpornić. Dzieje się wtedy czasem wg zasady- czym się strułeś, tym się lecz. Dziecko nie reaguje na złość rodzica, ale samo zaczyna być chodzącą złością. Ale to już temat na inny wpis. Ustalmy zatem, że złoszczenie się na dzieci nie buduje ich poczucia wartości.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p><strong>Opcja numer dwa</strong>&#8211; „nic się nie stało”. Hasło równie popularne, jak „nie płacz już”. Jeśli jest prawdziwe, to jeszcze pół biedy. Bo może to był faktycznie stary kubek, który wielokrotnie miałeś wyrzucić, ale jakoś sentyment Ci nie pozwalał. Więc w sumie to cieszysz się, że się potłukł- ktoś załatwił sprawę za Ciebie. Tylko że tak bywa rzadko. Częściej zaś bywa tak, że mówimy nic się nie stało, żeby nie narazić się na emocje. I swoje i dziecka. Wolimy nie sprawdzać ze sobą jak się mamy z tym faktem, że straciliśmy coś, co lubiliśmy. A nuż jeszcze zrobi się nam smutno. A dwa- przecież jeśli powiemy dziecku, że nam smutno, ono też może wpadnie w rozpacz, a nawet histerię i co wtedy? Lepiej pozostać w pewnej neutralności. Lepiej, znaczy wygodniej. Tyle tylko, że jeśli zbyt często ulegamy takiemu konformizmowi, to nie pokazujemy dziecku kim naprawdę jesteśmy i jak sobie radzić z tym, kim jestem. Bo jeśli jestem człowiekiem odczuwającym emocje, to muszę też jakoś sobie z nimi poradzić. A to już wyższa szkoła jazdy. Ale o to właśnie w budowaniu poczucia wartości chodzi. Żeby pokazać dziecku, że nie ma złych emocji. Że wszystko, co czuje jest prawdziwe i ma prawo tak czuć. Żeby dziecko mogło zaakceptować siebie w pełni potrzebuje takiej akceptacji ze strony dorosłych, którzy je otaczają.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 10pt;">Akceptacja nie oznacza pozwolenia na wszystkie zachowania, które za emocjami stoją.</span> </strong></p>
</blockquote>
<p>To częsta obawa rodziców. Jeśli pozwolę mu odczuwać smutek czy złość, a on wtedy będzie chciał mnie uderzyć, to co mam zrobić? Nie pozwolić na to. Nie pozwalać na zachowania, których nie akceptujemy. A jednocześnie pozwalać odczuwać to, co dziecko odczuwa, wzmacniając je w tym, że ma prawo tak czuć. To jest jeden z najważniejszych czynników budujących poczucie wartości.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p><strong>I odpowiedź trzecia na zdarzenie.</strong> Mówię o sobie. Jednocześnie staram się tak zbudować komunikat, żeby nie wpędzać dziecka w poczucie winy. Dlaczego? Dlatego, że moje słowa i moje nastawienie jako rodzica mają ogromną moc w tym jaki głos wewnętrzny wykształci moje dziecko. Ten głos będzie mu towarzyszył przez resztę życia. Oczywiście będzie on możliwy do zmiany, ale to spory wysiłek. Ilu z Was codziennie mierzy się ze swoim wewnętrznym krytykiem i niekończącymi się wyrzutami sumienia? Ilu z Wam ten wewnętrzny dialog pomaga? Zdecydowanie cześciej nasze wewnętrzne monologi podcinają nam skrzydła. Cześciej jesteśmy własnym najsurowszym krytykiem niż najlepszym przyjacielem. Ci z Was, którzy podjęli się trudu rozpoznania i zmiany tego głosu w sobie, wiedzą jakie to trudne. Dlaczego zatem nie pomagać dzieciom od samego początku budować sprzyjającego im wewnętrznego głosu? Takiego, który będzie je wspierał.</p>
<p>Dla prawidłowego kształtowania poczucia wartości ważne jest, żeby dziecko budowało realny obraz siebie. Jest taka pokusa, żeby pójść w ton pochwalny i podkreślać zalety dziecka, nie mówić o wadach. Wyolbrzymiać sukcesy. Przemilczać porażki. Wszystko po to, żeby nasze dziecko jak najczęściej czuło się jak najlepiej. To jest droga do nikąd. A konkretnie jest to droga do wychowania dziecka, które nie będzie sobie potrafiło poradzić z najmniejszą porażką. Nie będzie podejmować nowych wyzwań ze strachu przed klęską. A dokładnie ze strachu przed emocjami, których mogłoby wtedy doświadczyć, a których nie zna. A to, co nieznane zazwyczaj budzi w nas lęk.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><b>Dzieci o niskim poczuciu wartości zazwyczaj:</b></p>
<p><img loading="lazy" decoding="async" class="size-medium wp-image-1377 aligncenter" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2019/01/Projekt-bez-tytułu-3-300x169.jpg" alt="" width="300" height="169" /></p>
<ul style="list-style-type: disc;">
<li style="text-align: left;">są krytyczne wobec siebie,<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li style="text-align: left;">często porównują się z innymi, czują się gorsze,</li>
<li style="text-align: left;">rozpamiętują porażki, nie zauważają sukcesów,</li>
<li style="text-align: left;">wyolbrzymiają niepowodzenia,<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li style="text-align: left;">łatwo się poddają,</li>
<li style="text-align: left;">niechętnie podejmują nowe wyzwania.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
</ul>
<h2></h2>
<h2 style="text-align: center;"><b>Jak zatem możesz wspierać budowanie poczucia wartości u Twojego dziecka:</b></h2>
<ol>
<li>Dawaj dziecku poczuć, że jest <strong>ważną częścią rodziny</strong>.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li><strong>Angażuj</strong> dziecko w obowiązki domowe, dzięki temu unikniesz sytuacji, w której Twoi bliscy traktują dom jak hotel.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Bierz pod uwagę <strong>zdanie dziecka</strong> przy podejmowaniu rodzinnych decyzji: nie zawsze da się pogodzić oczekiwania wszystkich, ale ważne, żeby każdy miał poczucie, że jego głos się liczy.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li><strong>Wspominaj</strong> czas, kiedy Twoje dziecko było niemowlakiem, maluszkiem- jakie emocje Wam wtedy towarzyszyły. Dzieci bardzo lubią takie wspomnienia. To wzmacnia ich poczucie bycia ważną częścią rodziny. (Jeśli szukasz podpowiedzi jak rozmawiać z dzieckim np. o czasie, kiedy przyszło na świat znajdziesz ją tutaj: https://rodzic-lider.pl//pliki/plik-testowy/)<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li><strong>Świętujcie</strong> wspólnie ważne momenty w życiu dziecka- egzamin, urodziny, wystąpienie w przedszkolu.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li><strong>Zapraszaj</strong> i poznawaj przyjaciół swoich dzieci, bądź ich ciekawy.</li>
<li>Staraj się znaleźć <strong>czas</strong>, kiedy możesz zrobić coś tylko z dzieckiem. Jeśli masz więcej dzieci wygospodaruj choć chwilę dla każdego z nich osobno. To wzmacnia Waszą więź. Możesz zaprosić dziecko do tego, żeby zaproponowało jak chciało by ten wspólny czas z Tobą spędzić.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Dawaj dziecku <strong>wybór</strong>&#8211;<span class="Apple-converted-space">  </span>to wzmacnia jego poczucie wartości- wie, że to, co czuje i jak w związku z tym chce wybrać jest ważne (jak się ubierze, czy jest mu ciepło czy zimno, ile zje).<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Daj dziecku możliwość <strong>samodzielnego rozwiązywania problemów</strong>. Każdy rodzic chciałby swojemu dziecku uchylić przysłowiowego nieba. Jednak rozwiązywanie za dziecko wszystkich trudności sprawia, że dziecko tarci wiarę w swoje sprawstwo. Nie czuje się zdolne do pokonywania przeszkód. Dlatego pozwól dziecku mierzyć się z trudnościami na miarę jego wieku.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Pozwól dziecku podejmować <strong>ryzyko</strong>, nie chroń go przed wszystkimi błędami.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li>Pamiętaj, że<span class="Apple-converted-space">  </span><strong>porażki</strong> są częścią procesu uczenia się. Każdy je ponosi. Pozwól dziecku przeżywać trudne emocje związane z porażką. Dzięki temu przekona się, że emocje pojawiają się i znikają i nie należy się ich bać. Jednocześnie pokazuj dziecku, jak Ty sobie radzisz z porażkami. Możesz codziennie opowiedzieć dziecku o jednej wtopie, którą dziś zaliczyłeś;) <span class="Apple-converted-space"> </span></li>
<li><strong>Wzmacniaj</strong> pozytywnie dostrzegając i nazywając mocne strony dziecka. Pamiętaj też o tym, żeby chwalić nie tylko za efekt, ale też za proces.<span class="Apple-converted-space"> </span></li>
</ol>
<p>Pamiętaj, że budowanie poczucia wartości to długotrwały proces. Nie da się tego zrobić jednym ćwiczeniem, w jeden tydzień, a nawet w jeden miesiąc. Poczucie wartości Twojego dziecka kształtuje się przez pierwszych kilkanaście lat jego życia. A i wtedy nie jest to proces skończony. My, dorośli również mamy szansę cały czas budować, odbudowywać czy wzmacniać nasze poczucie wartości. Jako rodzice możemy zaś przygotować naszym dzieciom solidną bazę do tego, żeby miały na czym budować w przyszłości i żeby nie była to budowla na chwiejnych nóżkach.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 10pt;">Wszyscy jesteśmy menagerami najcenniejszego zasobu na świecie, jakim są nasze dzieci.<span class="Apple-converted-space"> </span></span></strong></p>
</blockquote>
<p>Jeśli spodobał Ci się ten wpis, będzie mi miło, jeśli zostawisz pod nim komentarz albo udostępnisz go komuś, komu może się przydać.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/">Poczucie wartości- jak je budować w dzieciach?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/poczucie-wartosci-jak-je-budowac-w-dzieciach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Moje dziecko boi się mikołaja.</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Dec 2018 16:19:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mikołaj w niektórych dzieciach budzi euforię, w innych lęk. Jedne wypatrują go cały rok, inne omijają szerokim łukiem. Justyna napisała: Czy ktoś może przechodził u swojego dziecka traumę świętego Mikołaja i może doradzić, co pomogło? Córka, 2 lata i 3 miesiące, wczoraj zetknęła się z Mikołajem w żłobku i płacze do teraz 🙁 Z przerwami [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/">Moje dziecko boi się mikołaja.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Mikołaj w niektórych dzieciach budzi euforię, w innych lęk. Jedne wypatrują go cały rok, inne omijają szerokim łukiem.</p>
<p><span id="more-1980"></span></p>
<p>Justyna napisała:</p>
<p><i>Czy ktoś może przechodził u swojego dziecka traumę świętego Mikołaja i może doradzić, co pomogło? Córka, 2 lata i 3 miesiące, wczoraj zetknęła się z Mikołajem w żłobku i płacze do teraz </i><i><img decoding="async" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAABAAAAAQCAYAAAAf8/9hAAABYWlDQ1BrQ0dDb2xvclNwYWNlRGlzcGxheVAzAAAokWNgYFJJLCjIYWFgYMjNKykKcndSiIiMUmB/yMAOhLwMYgwKicnFBY4BAT5AJQwwGhV8u8bACKIv64LMOiU1tUm1XsDXYqbw1YuvRJsw1aMArpTU4mQg/QeIU5MLikoYGBhTgGzl8pICELsDyBYpAjoKyJ4DYqdD2BtA7CQI+whYTUiQM5B9A8hWSM5IBJrB+API1klCEk9HYkPtBQFul8zigpzESoUAYwKuJQOUpFaUgGjn/ILKosz0jBIFR2AopSp45iXr6SgYGRiaMzCAwhyi+nMgOCwZxc4gxJrvMzDY7v////9uhJjXfgaGjUCdXDsRYhoWDAyC3AwMJ3YWJBYlgoWYgZgpLY2B4dNyBgbeSAYG4QtAPdHFacZGYHlGHicGBtZ7//9/VmNgYJ/MwPB3wv//vxf9//93MVDzHQaGA3kAFSFl7jXH0fsAAAKfSURBVDgRbVNLaBRBEK2a7tnPrBs3fmKymkjiF7JgNF42ErxEAmpuevSs5KQInkVvgigIAc/iLbfEQyDgQTQIKjFuQKNm8beJK0l2N5nZT09P29XLxCAppmeqX9Wr191TjfCfvXncbx/aEe3lna1ZrIpuCqu4nfd/rM183ajPn776Vmyl4NZJ5cmZY6y79TpwewSdWNritokHvlDKqxXAFxMyv/aw5crLTyFvs0BleniQJZwxTMR6WSKFCm2w7IjJC0QDUAmQbkkptzYvXW+0ZWjqBQVNAaN8uG2c7UxmMJoAjOjBHQBmN4WkAOV7oBouqLoLsryek1+Kl2gl7Plt4J39J+6wpHMe4y2bZFPEYoA0mF6JIjmtZx7RBg7j57oWpqy+IwMZ2jPw5nKNZKhsxQBokIUY+ZSrOcS1uBPLIqg04WTlioBqXTshkUDtE0ax0IhDXAsd3h2CxV+rcPPuAtx/NAfeRiWEjU8YxSgnNOJymqhaA8FpwGKhAbm8A8WyhEp5AxynuS3yX3+QUFx1TM7elNYnjjauPD+vD8gPvBrrSUdx5GwAXftt2ONUIfD+UI72G3B5OAbfCwJ60lzjNaVqvlRVP49rTwf6mG1PsLbEAUrGWERZTgwD/edXSoFR2Z2ylAUKm8Smsiy6P6UQI3z286vcyXR2EurBNUzq5kkBvp9bgWfTv3FpuUE1oaM9gheG9kHmaBKDUg3UuoCg6k/OFmZyRoEaSZbEOEtFM1Rk9qNriO0dupm0LS955tt3PGHIslTPsZRtGskUoOjqvVODGOdjaLOMlTBna0hbX4HrgxIyp/c+uuvWu3+tHCbRSvyl6g1g7KJl42ZvUDwQqgBSTvKO+INtL1NYJLzO6ls9C5bqMXiAi3gwuu11/gufvSuGeZXd4wAAAABJRU5ErkJggg==" alt="pastedGraphic.png" /></i><i>🙁 Z przerwami oczywiście, bywają lepsze momenty, ale na wzmiankę o Mikołaju zalewa się łzami, a dzisiaj to płakała o wszystko, praktycznie jednym ciągiem, kompletne rozstrojenie, tuliła się ciągle, pytała, czy Mikołaj wróci, czy w żłobku będzie. W żłobku też płakała i dziś i wczoraj.</i></p>
<p><i>Mąż wymyślił, żeby upozorować, że Mikołaj wysłał jej list z małym podarunkiem i z zapewnieniem, że już jest daleko, że nie wróci i że mu przykro, że takie złe wrażenie zrobił.</i></p>
<p><i>Jeśli macie jakikolwiek pomysł, to proszę &#8211; pomocy, bo jutrzejszego takiego dnia nie zniosę </i><i><img decoding="async" src="data:image/png;base64,iVBORw0KGgoAAAANSUhEUgAAABAAAAAQCAYAAAAf8/9hAAABYWlDQ1BrQ0dDb2xvclNwYWNlRGlzcGxheVAzAAAokWNgYFJJLCjIYWFgYMjNKykKcndSiIiMUmB/yMAOhLwMYgwKicnFBY4BAT5AJQwwGhV8u8bACKIv64LMOiU1tUm1XsDXYqbw1YuvRJsw1aMArpTU4mQg/QeIU5MLikoYGBhTgGzl8pICELsDyBYpAjoKyJ4DYqdD2BtA7CQI+whYTUiQM5B9A8hWSM5IBJrB+API1klCEk9HYkPtBQFul8zigpzESoUAYwKuJQOUpFaUgGjn/ILKosz0jBIFR2AopSp45iXr6SgYGRiaMzCAwhyi+nMgOCwZxc4gxJrvMzDY7v////9uhJjXfgaGjUCdXDsRYhoWDAyC3AwMJ3YWJBYlgoWYgZgpLY2B4dNyBgbeSAYG4QtAPdHFacZGYHlGHicGBtZ7//9/VmNgYJ/MwPB3wv//vxf9//93MVDzHQaGA3kAFSFl7jXH0fsAAALkSURBVDgRXVNLaBNRFD1vZpKZziRNW9uorbYqYgVTohYXVURb/CGKG3Wp4EbtQlwUxV3tUgSLi0o3LlwWwYXdCKKCnwr+MUVTRfw1tTE2mXymk8nMPN97NTX0wpt5c+4959533x2CJfZwEMrm+O6YsszokSVpHXd7vv/F/VOaePvuUaJ3EG4thdR+5Md2dMqtjeeJph0mAaUNkrLg9l3QijtNbfuul8oO1x9/mqzyFgXy9/fvlA19RAoZMVIXgiQHgIC6EFcpw/cqoPNF+MVSwitZ/fV77j3mTiEgMq+O3pYb6mMI1EHSQiCyDhIICgFacUA9C+BCdh5eLp/wfqSP8kpkfubV8fiQFNIPEi38n6yGmTw7AltEYZX4lO0pKKUsqxslqqzsbZ+6J/GGsXSHSFBdKJuX9S8zU4NYNRg/Go/lHNFsBVIPkcgKUSt7PHlhIpPL4cC+9dCNBXQmbePTh+/iY3uXLN6cw7kKlchahoh2z2XyuHazgJ+pLDram9DdbcAqlXBp6CUmk3lBPNIbxMWTLXwvuIJIbdYkp8wwFZGwB7Q2QpcLgGvyOOzaZuDUsShaGhU8f2NibjqLBpX1hBkp3Ok7S+qU61JEV4iuIfWHwpKa0NnBtKvXyAJ9u8huYV4kopYN37RcOu+eU1z4E3K+/IuoyqqsWUEyaaI5msNnS4OqsSYyK9s2iqaNTLqEeGdEZPcZxwuQCYWP55bWnnEQcmY2XcaN4S/suimiYTZINZYuVFhBBJcH1iEcVeHnnPG3qYmEGKTM1e6NshEYI5rc9TRp49mDAjqc+ho68C2Yx/a+MHZ0aqC2994rVY43D7z6uDjKc1e27iRBeYREgrGvHx3k3i2HroeEiGUV0RCfxZqNQVDTSVDH62+68FqMslRNwwHP9Y/5v+dHDceZVvSgb6xoA19izzDu4zFVMucuVlAV4qPdOrNpU2Kq6XREj57guGnN3optyI6mVk5OLv2d/wKxxi8UHTzF2QAAAABJRU5ErkJggg==" alt="pastedGraphic_1.png" /></i><i>;p Żal mi jej bardzo, ale nie jestem w stanie poświęcić jej 100 % czasu, bo mam jeszcze 6 miesięcznego synka.</i></p>
<p> </p>
<p>Myślę, że nie tylko Małgosia wizytę świętego Mikołaja i oczekiwanie na nią przeżywała zalana łzami zamiast z uśmiecham na ustach.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Doskonale pamiętam, kiedy moja córka po raz pierwszy spotkała Mikołaja. Miała wtedy dwa i pół roku. Była w przedszkolu (w najmłodszej grupie). W mikołajki robione było zdjęcie, które potem zostało zaoferowane rodzicom do kupienia. Jakież było moje zdumienie, kiedy zobaczyłam zdjęcie z mikołajem i na nim płaczącą moją córkę! Zapytałam Panie nauczycielki, dlaczego w ogóle dzieci, które nie chciały spotkania z Mikołajem, miały obowiązek wziąć w nim udział? Nie pamiętam już jaką odpowiedź otrzymałam, pamiętam jednak, że poprosiłam o to, żeby przy jakiejkolwiek innej sytuacji tego typu moja córka nie była zmuszana do udziału w ‚zabawie’ i nie miała robionych zdjęć.</p>
<blockquote><p>Uważam, że to okrutne wobec dzieci- że muszą usiąść na kolanach Mikołajowi, którego panicznie się boją tylko po to, żeby spełnić plan dorosłych.<span class="Apple-converted-space"> </span></p></blockquote>
<p>Małe dzieci często boją się przebierańców. One nie rozróżniają, że to ‚tylko’ człowiek przebrany za kogoś lub za coś. Dla nich to stwór z innej planety, którego się boją. I mają do tego prawo. Gdyby przed Tobą stanął nagle jakiś ‚obcy’, co do którego pochodzenia nie miał byś pewności, też pewnie byś się przestraszył. I zapewne nie miałbyś ochoty wskakiwać mu na kolana tylko po to, żeby dostać prezent-niespodziankę. Dlaczego zatem Twoje dziecko miałoby zareagować inaczej? Jeśli się boi, to boi się i kropka.</p>
<blockquote><p>Nie musi przestać się bać tylko dlatego, że Ty uważasz, że to takie fajne święto.</p></blockquote>
<p>Odwracanie jego uwagi od strachu (np. tym, że dostanie prezent) nic nie pomoże. A jeśli pomoże to będzie zwykłym przekupstwem. Dziecko i tak będzie się bało.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Co zatem możesz zrobić, jeśli jesteś w sytuacji podobnej jak autorka pytania? Pozwól dziecku bać się. Zaakceptuj jego strach. Strach jest taką samą emocją, jak każda inna. Każdy ma do niego prawo. Stłumiony powróci ze zdwojoną siłą. Zaakceptowany- minie. Może nie tak szybko jak byś pragnął, ale to, co nazwane i przeżyte może odejść. To, co stłumione, zostaje. Możesz wesprzeć swoje dziecko, pomagając mu nazwać to, co przeżywa. Np. <em>„Słyszę, że bardzo się boisz. Widzę, że mikołaj Cię przestraszył. To musi być dla Ciebie trudne, kiedy widzisz kogoś przebranego. Nie musisz podchodzić do Mikołaja, jeśli nie chcesz.”</em></p>
<p>Nie obawiajmy się, że tym samym wychowamy dziecko, które będzie zawsze wszystkiego się bało. Wręcz przeciwnie. Jeśli nasze dziecko będzie czuło, że to normalne bać się, będzie też mogło być odważne. Jeśli będzie tłumić swój strach, będzie on zawsze w cieniu- zasłaniając część odwagi. Jest wiele sytuacji, w których możemy obserwować nasze dziecko i jego reakcje. Np. galerie handlowe pełne są rożnych mikołajów, aniołków i innych postaci. Mikołaj w pracy. Urodziny i malowanie twarzy. Obserwujmy, jak zachowuje się nasze dziecko. Czy z ciekawością podchodzi do tych aktywności czy raczej jest wycofane.</p>
<p>Myślę, że to, co jest ważne w tych sytuacjach, to żeby nie dolewać oliwy do ognia. Jako rodzice swoim nastawieniem mamy wpływ na reakcję naszych dzieci. Możemy dodawać im odwagi, tam gdzie ją już mają- zachęcając do podejmowania nowych wyzwań, kiedy widzimy ciekawość. Możemy też projektować na dzieci nasze własne lęki- lepiej do niego nie podchodź, nigdy nie wiadomo, co taki stwór może zrobić. Możemy wzmacniać lub osłabiać reakcje dzieci, ale nie próbujmy ich zmieniać. Kiedy twoje dziecko czuje strach, nie próbuj zamieniać go na odwagę. I odwrotnie- kiedy jest odważne, nie napełniaj go swoim strachem…<span class="Apple-converted-space">  </span>Kiedy wiesz, że Twoje dziecko boi się Mikołaja- nie podsycaj niepotrzebnie tego tematu np. ciągłym dopytywaniem czy komentowaniem (no, ale czego się tak bardzo boisz, przecież wiesz, że to tylko mikołaj, itp.).<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Strach należy do tych emocji, których raczej nie lubimy. Jest jakiś taki niewygodny. Uwiera, więc czasem go gdzieś upychamy, przykrywając go innymi emocjami. Łatwiej jest nam nieraz zaakceptować złość niż strach. Przypomina mi się przy tej okazji fragment piosenki:<em> „W tej pauzie pomiędzy rundami strach chwyta za kark jak szczenię”</em> (Król)- i coś w tym jest. Ta emocja chwyta nas za kark jak szczenię. Łapie często znienacka. Dlatego wolimy jej czasem nie widzieć, nie nazywać i udawać, że nie istnieje. W końcu kto z nas nie chciałby wychować odważnego dziecka? Pamiętaj tylko, że tak jak każdy kij ma dwa końce, tak każda emocja to dwa krańce- żeby być naprawdę odważnym, trzeba znać dobrze swój strach. Dlatego pozwól Twojemu dziecku bać się!</p>
<p>W pytaniu pojawia się jeszcze jeden wątek- list od Mikołaja dla Małgosi z przeprosinami. Wiem, że jako rodzice chcemy zrobić wszystko, żeby nasze dzieci poczuły się lepiej. Jednak to, co możemy, moim zdaniem, zrobić dla dzieci najlepszego to pozwolić im czuć się tak, jak się czują. Nasza akceptacja to najlepszy podarunek. Wtedy żadne inne prezenty nie są potrzebne. Ja nie wysyłałabym listu od Mikołaja z dwóch powodów. Jeden to taki, że nie chciałabym podsycać tej sytuacji dodatkowo, robić wokół niej jeszcze więcej zamieszania niż już jest. Drugi jest taki, że wiem, że to niewiele by pomogło. Myślę, że to miałby być sposób na ‚uspokojenie’ Małgosi. Jednak najwięcej spokoju przynosi pewność, że w ramionach rodziców można przeżyć wszystko, co nas spotyka.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Mam nadzieję, że dzieci, które wczoraj spotkały Mikołaja, przywitały go z radością ( a nie ze strachem czy aby na pewno dostaną prezent). I że te dzieci, które nie miały ochoty/ nie były gotowe na spotkanie z Mikołajem, nie były do tego zmuszane. Mam też nadzieję, że kiedyś wreszcie Mikołaj przestanie być narzędziem do zaprowadzania spokoju i porządku i straszenie nim przestanie być na porządku dziennym.</p>
<blockquote><p>Wszystkie dzieci zasługują na to, żeby dostać prezent, cieszyć się i być szczęśliwe. Nie tylko te, które spełniają oczekiwania dorosłych.<span class="Apple-converted-space"> </span></p></blockquote>
<p>I mam jeszcze jedną prośbę- przestańmy dzieciom wmawiać, że mikołaj patrzy na nie cały rok. Niby skąd? Ma ukrytą kamerę? Podgląda przez dziurkę od klucza? Ma specjalną aplikację, która śledzi każdego? W naszym świecie już i tak dużo jest niepewności, braku zaufania do siebie nawzajem. Poczucia bycia ciągle inwigilowanym- przez Facebook, który zbiera informacje o nas nieustannie, reklamy, które znają nasze potrzeby jeszcze zanim my sami je odkryjemy, przez aplikacje, pozwalające śledzić gdzie kto jest, przez kamery w laptopach, systemy monitorowania na osiedlach i wiele, wiele innych. Oszczędźmy tego dzieciom. Naprawdę wszystkie dzieci są grzeczne. Potrzebują tylko dorosłych, którzy to odkryją:-) I tego Wam mikołajkowo życzę.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Masz ochotę napisać o swoich doświadczeniach mikołajkowych- zostaw komentarz. Będzie mi miło widzieć Cię tutaj:-)</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/">Moje dziecko boi się mikołaja.</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/moje-dziecko-boi-sie-mikolaja/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dziecko ucieka na spacerze?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Nov 2018 11:21:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak na kwestię niepodległości, którą dziś świętujemy można spojrzeć w kontekście relacji rodzic-dziecko? Dziecko przychodzi na świat podległe swoim opiekunom. Czy tego chce, czy nie:-) I w tej podległości jest przez następnych -naście, -dziesiąt a czasami i więcej lat.  Na początku nie ma wyjścia. To od opiekuna zależy czy przeżyje. To dorosły karmi, dba o [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/">Dziecko ucieka na spacerze?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jak na kwestię niepodległości, którą dziś świętujemy można spojrzeć w kontekście relacji rodzic-dziecko?</p>
<p><span id="more-1979"></span></p>
<p>Dziecko przychodzi na świat podległe swoim opiekunom. Czy tego chce, czy nie:-) I w tej podległości jest przez następnych -naście, -dziesiąt a czasami i więcej lat.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Na początku nie ma wyjścia. To od opiekuna zależy czy przeżyje. To dorosły karmi, dba o dostęp do świeżego powietrza, chroni przed zagrożeniem, dba o rozwój emocjonalny. Dziecko rodzi się jak delikatny kwiat, który wymaga czułej opieki, podlewania, nawożenia, troski. I to wszystko może zapewnić rodzic/opiekun. Na wczesnym etapie dziecko nie jest w stanie o nic zadbać samo. Stąd zależność. I to taka 100%, 1:1.</p>
<p>Pierwsze oznaki niezależności pojawiają się najczęściej około 2 roku życia, kiedy to zaczynamy mówić tak zwanym buncie dwulatka. Taki dwulatek może już na przykład odbiec od opiekunów- i w ten sposób wyrazić swoją niezależność i chęć podążania w kierunku innym niż rodzice:) Może rzucić na podłogę jedzenie podane mu w miseczce. Może ‚nawet’ wpaść w histerię- mimo, że nie chcemy jej często nawet bardziej niż ucieczek czy rzucania jedzeniem. To bardzo ważny moment w rozwoju dziecka. To wtedy kształtuje się jego poczucie niezależności. I to od opiekunów zależy czy będą je wspierać czy też stłamszą je naginając dziecko bezwzględnie do swoich zasad.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<blockquote><p><span class="Apple-converted-space">Przez wsparcie rozumiem akceptację tego, co dziecko przeżywa, co nie zawsze idzie ze zgodą na każde zachowanie wywołane tymi emocjami. </span></p></blockquote>
<p>Jak pomóc dziecku wzmacniać jego niezależność? Szukać obszarów, w których dziecko może mieć realny wpływ na sytuację.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Niezależność może kształtować się <a href="http://m.in">m.in</a>. w zabawie. Niech dziecko decyduje o tym w co i jak chce się bawić. Niech ma swój czas, w którym może odkrywać świat po swojemu- bez podpowiadania mu, jak ma to robić 'prawidłowo&#8217;.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Niezależność to również wiedza o tym kim jestem i co lubię. Na wczesnym etapie możemy ją wspierać dając dziecku wybór- taki, który jest dla nas akceptowalny. Czy np. dziś woli na deser jabłko czy gruszkę. Pisząc akceptowalny dla nas, mam na myśli wybór, na który faktycznie się zgadzamy. Obserwuję czasem, że rodzice dają dziecku wybór, za który potem są na nie źli. Np. pytają: co chcesz dziś na śniadanie. W odpowiedzi pada parówki. I tak codziennie. W ten sposób rodzic zaczyna narzekać na swoje dziecko- ono nie chce nic innego niż tylko parówki. Jak żyć;-)? Jeśli nie chcesz, żeby Twoje dziecko codziennie jadło parówki, nie kupuj ich. Kup to, co chcesz żeby pojawiło się na stole. I może zamiast pytania co chcesz- ogranicz je do podwójnego wyboru: kanapka czy owsianka:-)?</p>
<blockquote><p>Wspieranie dziecięcej niezależności musi iść w parze z rodzicielską odpowiedzialnością. Bardzo łatwo jest zrucić na dziecko odpowiedziaIność i tym samym być na nie nieustannie złym.</p></blockquote>
<p>Zbyt dużo odpowiedzialności jest dla dziecka ciężarem zamiast wolnością. Dwulatki o wielu sprawach, które są im delegowane, wcale nie chcą decydować, ale dostając takie zaproszenie od opiekunów, nie mają wyjścia. Dlatego przyglądajmy się uważnie czy faktycznie wspieramy niezależność naszych dzieci, czy też może obarczamy je odpowiedzialnością nieadekwatną do ich rozwoju.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Okres około dwóch lat to ważny krok w kierunku niezależności-warto towarzyszyć dziecku w tym kroku świadomie.<span class="Apple-converted-space"> </span>Podobną sytuację będziemy przechodzić również za kilkanaście lat, kiedy to nasze dziecko będzie starało się od nas oddzielić. Wtedy obowiązują te same zasady- wspieraj zamiast ograniczać, obserwuj więcej, komentuj mniej i stawiaj granice, jednocześnie pozwalając na samodzielność.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Dlaczego tak ważne jest, żeby wspierać dzieci w ich kształtowaniu niezależności? Wszyscy pragniemy tego, żeby nasze dzieci wyrosły na osoby, które potrafią samodzielnie podejmować decyzje. Które mają własne zdanie. Myślą samodzielnie. Nie ulegają presji otoczenia. Które mają zaufanie do siebie. Są niezależne.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Podwaliny niezależności Twojego dziecka budujesz każdego dnia w domu. Nie odbieraj mu jej. Bo może ona być jego najcenniejszą bronią we współczesnym świecie (choć mam nadzieję, że nasze dzieci będą walczyć tylko i wyłącznie miłością:-)<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p> </p>
<p>Czy dziecięca niezależność jest dla Ciebie źródłem radości czy troski? Jak sobie z nią radzisz? Napisz w komentarzu- podyskutujmy.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/">Dziecko ucieka na spacerze?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/dziecko-ucieka-na-spacerze-to-oznaka-jego-niezaleznosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy czujesz się komfortowo z ciszą?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Nov 2018 21:44:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chciałam powrót do pisania/ blogowania zacząć od dość przewrotnego tematu, jakim jest cisza. No bo skoro piszę, mówię do Ciebie, to znaczy, że przerywam ciszę. Wydawało mi się też, że wpis na ten temat mam gdzieś w archiwum bloga. Na pewno już o tym pisałam. Jednak nie mogę go odkopać. Przepadł w czeluściach internetu:-) Więc [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/">Czy czujesz się komfortowo z ciszą?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałam powrót do pisania/ blogowania zacząć od dość przewrotnego tematu, jakim jest cisza. No bo skoro piszę, mówię do Ciebie, to znaczy, że przerywam ciszę.</p>
<p><span id="more-1978"></span></p>
<p>Wydawało mi się też, że wpis na ten temat mam gdzieś w archiwum bloga. Na pewno już o tym pisałam. Jednak nie mogę go odkopać. Przepadł w czeluściach internetu:-) Więc piszę jeszcze raz.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Dobrze pamiętam, że kiedy urodził się mój syn, to mnóstwo było momentów, w których po prostu w ciszy lubiłam go obserwować. Zresztą nadal to lubię:-) To do dziś moje jedno z ulubionych zajęć w relacji z dziećmi. Obserwować. Bez komentowania. No może czasem z wewnętrznym komentarzem. Ten do siebie bywa różny. Czasem jest to: czy oni muszą się tak kłócić;-)? Ale dużo częściej to jest po prostu: jak wspaniale jest na nich patrzeć.</p>
<p>Myślę, że takiej cichej obserwacji nauczyłam się od mojego dziadka, który był gołębiarzem. Jako mała dziewczynka siadałam z nim i podziwiałam w ciszy jego gołębie. Nie rozmawialiśmy wtedy, bo moglibyśmy je spłoszyć. Podobnie jest z dziećmi. Zbyt wiele słów ze strony dorosłych je płoszy.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<blockquote><p>Dorośli uwielbiają zapełniać przestrzeń pomiędzy nimi a dziećmi słowami, czynnościami.</p></blockquote>
<p>I nie chodzi o to, żeby być nieobecnym w relacji z dzieckiem. Jest cisza, która jest ciszą wynikającą ze złości, z obrazy, wycofania. To nie jest dobra cisza. Ale jest też cisza, która otwiera przestrzeń, w której można się w pełni wyrazić. Cisza połączona z akceptacją. Taka, w której nie wyrywamy się od razu z „naszym”.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Cisza przydaje się w relacji z tymi najmłodszymi- najnajami. Np. kiedy się bawią. Pozwólmy im robić to tak, jak chcą, jak potrafią. Bez przerywania i pouczania- że ten klocek to przecież nie pasuje tutaj, a krówka nie może być różowa, bo jest biało- czarna.</p>
<blockquote><p>Umiejętność bycia obserwatorem zabawy wystarcza do tego, żeby dziecko ‚nauczyło’ się bawić samo.</p></blockquote>
<p>A raczej do tego, żeby poczuło, że ono też jest kreatywne, twórcze, że potrafi zapełniać swoją przestrzeń i że sposób jaki na to wybiera, jest najlepszy z możliwych.</p>
<p>Cisza przydaje się też wtedy, kiedy dzieci chcą nam coś zakomunikować, a na początku robią to dość nieporadnie. Wtedy chyba najtrudniej wytrwać w ciszy i po prostu postarać się posłuchać. Również tego kilkumiesięcznego bobasa.</p>
<blockquote><p>Bycie słuchaczem, kiedy kilkumiesięczny maluch próbuje nam coś zakomunikować wysyła do niego komunikat- jesteś ważny. Chcę Cię usłyszeć naprawdę (a nie wiedzieć za Ciebie).</p></blockquote>
<p>Cisza przydaje się też wtedy, kiedy nasze dziecko przeżywa jakieś silne emocje. Te słabsze zresztą też. Jako dorośli mamy wtedy często ogromną ochotę coś z tymi emocjami zrobić. Jakoś na nie odpowiedzieć. Zarządzić nimi. Coś zaradzić. A tak naprawdę w takich sytuacjach to właśnie cisza jest najlepszym lekarstwem. Cisza połączona z naszą obecnością. Czyste towarzyszenie dziecku, bez zbędnych komentarzy, za to z krzepiącą obecnością.</p>
<blockquote><p>Cisza przerwana zbyt pochopnie sprawia, że to co najważniejsze nie zdążyło wybrzmieć.</p></blockquote>
<p>Dzieje się tak często, kiedy dana sytuacja jest dla nas dorosłych dyskomfortem. Kiedy trudno nam spotkać się tak naprawdę z tym, co chce nam powiedzieć dziecko i wolimy uciec w działanie. W odwrócenie uwagi. W zbyt szybkie szukanie rozwiązania.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Cisza jest także wspaniałym lekarstwem na tzw. ‚przebodźcowanie’. Często rodzice mówią o tym, że dzieci podlegają teraz ogromnej ilości bodźców. Szkoła, przedszkole, zajęcia dodatkowe, zakupy, lekcje, bajka itp. Dla mnie samej kluczowe dla zachowania równowagi jest pobycie w ciszy. Bez radia, tv. Z sobą samą. I dbam też o to, żeby moje dzieci miały taki czas. Czas, w którym leżą sobie na kanapie i myślą o tzw. niebieskich migdałach. Czas, w którym do drzwi puka nuda. Witam ją zawsze z radością:-) Bo wiem, że w swojej torbie ma najlepsze pomysły, które pojawią się za chwilę.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>Lubię ciszę. Potrzebuję jej. Co nie znaczy, że nieraz w relacji z dziećmi nie wyrwałam się zbyt szybko ze swoim „ale jak wiem, o co chodzi…”.<span class="Apple-converted-space">  </span>Jednak każdego dnia mam szansę praktykować od nowa.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>A jak jest u Ciebie? Liczę, że w tym wypadku nie zamilkniesz i napiszesz jak Ty praktykujesz ciszę w rodzicielstwie?<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p><span class="Apple-converted-space">  </span></p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/">Czy czujesz się komfortowo z ciszą?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/czy-czujesz-sie-komfortowo-z-cisza/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak wspierać więź między rodzeństwem?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Apr 2017 10:33:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie jest tak, że moje dzieci zawsze są wobec siebie super empatyczne, ugodowe i wzajemnie się wspierają. Jest mnóstwo sytuacji, w których ja chciałabym żeby zachowali się inaczej. Jest wiele sytuacji, w których robią sobie na złość. Albo nie chcą się czymś podzielić. Albo nie przepraszają. I ja wtedy mam ogromną ochotę wkroczyć i pouczyć. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/">Jak wspierać więź między rodzeństwem?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2433.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-929" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2433-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><em>Nie jest tak, że moje dzieci zawsze są wobec siebie super empatyczne, ugodowe i wzajemnie się wspierają. Jest mnóstwo sytuacji, w których ja chciałabym żeby zachowali się inaczej. Jest wiele sytuacji, w których robią sobie na złość. Albo nie chcą się czymś podzielić. Albo nie przepraszają. I ja wtedy mam ogromną ochotę wkroczyć i pouczyć. I czasem to robię. Myślę jednak, że najcenniejsze lekcje dla nich to te, kiedy ja potrafię się wycofać i pozwalam im zachować się tak, jak oni uznają za odpowiednie w danym momencie. </em><span id="more-1967"></span></p>
<p align="JUSTIFY">Miałam dziś napisać post o zaufaniu. O gestach rodzica, które mówią dziecku &#8222;ufam Ci&#8221;. O tym, dlaczego jest to niezbędnym elementem procesu budowania własnej wartości. I o tym jak to robić na co dzień.</p>
<p align="JUSTIFY">Jednak ten temat pozostawię na kolejny wpis. A dziś napiszę o tym, dlaczego warto ufać dzieciom- rodzeństwom. Ufać temu, że oni tę relację tworzą najlepiej jak potrafią. Ufać, że wiele konfliktów potrafią rozwiązać bez naszej- dorosłych- pomocy. Ufać, że się kochają- choć może nie zawsze to tak dla nas wygląda.</p>
<p align="JUSTIFY">Rodzeństwo to jedna z najdłuższych relacji w życiu dla wielu osób. Jest to też bardzo ważna relacja. To w niej dzieci dowiadują się o sobie wielu cennych informacji. Dlatego warto przyglądać się tej relacji z 'bezpiecznej&#8217; odległości i nie ingerować za każdym razem, kiedy tylko mamy na to ochotę. Oczywiście dzięki takiej ingerencji możemy poczuć się ważni- pomagamy rozwiązać problem, ratujemy przed katastrofą, pozornie pomagamy budować relację. Pozornie. Bo tak naprawdę za każdym razem, kiedy my się wtrącamy, opowiadamy się po stronie któregoś z dzieci. Za każdym razem. Nawet jeśli wydaje nam się, że pozostajemy bezstronni. To jest niemożliwe. Zawsze ktoś wtedy jest bardziej lub mniej przegrany. I ten, któremu w danej sytuacji przypada rola bardziej przegranego, cierpi. Zwłaszcza jeśli jest kilkulatkiem, który kompletnie nie jest w takiej sytuacji w stanie pojąć, że mama i tata kochają wszystkie swoje dzieci &#8222;po równo&#8221;. Miłość dla malucha jest jednoznaczna z tym, że rodzic je lubi. A jak rozwiązuje jakiś konflikt i, mniej lub bardziej świadomie, opowiada się po czyjejś ze stron- to wtedy lubi trochę mniej.</p>
<p align="JUSTIFY">Oczywiście są takie sytuacje, w których interwencja rodzica jest niezbędna. Są to te wszystkie sytuacje, w których może dojść do zagrożenia fizycznego. Wtedy naszym obowiązkiem jest zadbać o bezpieczeństwo dzieci i usunąć z ewentualnego pola rażenia to dziecko, które może zostać uderzone.</p>
<p align="JUSTIFY">Jednak takich sytuacji nie ma aż tak dużo. Dzieci, które mają zostawioną przestrzeń do tego, żeby wypracowywać wzajemnie tę relację, szybko uczą się, że przemoc nie jest dobrym rozwiązaniem i że zawsze można próbować się dogadać.</p>
<p align="JUSTIFY">Co jednak w sytuacji, w której dzieci natrętnie ciągle domagają się Twojej uwagi wołając</p>
<ul>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Mamo, on mnie popchnął.&#8221;</p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Mamo, on mi zabrał zabawkę.&#8221;</p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Mamo, powiedz mu coś.&#8221;</p>
</li>
</ul>
<p align="JUSTIFY">Tak dzieje się wtedy, kiedy przyzwyczaiłeś/ przyzwyczaiłaś swoje dzieci do tego, że rozwiązujesz konflikty za nie. Zawołany za każdym razem wkraczasz z pytaniem &#8222;Co tu się stało?&#8221; i próbujesz rozstrzygnąć spór. Co możesz zrobić teraz? Możesz przede wszystkim zauważyć, że to nie służy wzmacnianiu relacji pomiędzy Twoimi dziećmi. A potem możesz się wycofać i następnym razem zawołany, możesz odpowiedzieć:</p>
<ul>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Słyszę, że chcielibyście boje bawić się tą samą zabawką. Spróbujcie znaleźć jakieś rozwiązanie tej sytuacji.&#8221;</p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Słyszę, że potrzebujecie mojej pomocy w rozwiązaniu sporu. Może dziś spróbujecie sami znaleźć rozwiązanie?&#8221;</p>
</li>
<li>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Chciałabym, żebyście się dogadali.&#8221;</p>
</li>
</ul>
<p align="JUSTIFY">Na poczatku może to nie być proste. Zwłaszcza jeśli Twoje dzieci już przywykły do tego, że pomagasz im rozwiązywać ich spory. Odejście od tego schematu będzie wymagałao od Ciebie cierpliwości i spokoju. Oraz pewności, że robisz słuznie, wycofując się powoli z tcyh konflkotów. Co możesz dzięki temu zyskać?</p>
<p align="JUSTIFY">Opowiem Wam dwie historie, które nam się przydarzyły. Wierzę, że będą one wystarczającą motywacją do przyjrzenia się relacji między Twoimi dziećmi i Twojego w niej udziału.</p>
<p align="JUSTIFY">Piękna pogoda zachęca do popołudniowego spaceru. Jadąc po dzieci do przedszkola, zabieram ze sobą bańki mydlane, które jakiś czas temu kupiłam. Bańki- miecze- jak nazywają je dzieci. Bardzo się z nich cieszyły, tylko pogoda wciąż nie sprzyjała temu, żeby wyjść z nimi na dwór. Także mają dużą niespodziankę, kiedy proponuję, że prosto po przedszkolu pojedziemy do parku na plac zabaw i popuszczać bańki. Wsiadamy do auta w dobrych nastrojach. Zuzia jeździ z tyłu, Jasiu koło mnie z przodu. Bańki leżą na tylnym siedzeniu. I uwaga- mają opakowania w różnych kolorach:) Jedne są zielone, jedne czerwone. Zuzia je zauważa i mówi sama do siebie: &#8222;Ja będę miała zielone bańki&#8230;&#8221;. Po chwili pyta Jasia: &#8222;A Ty Jasiu jaki chcesz kolor?&#8221;. Taki pozorny wybór- bo ona już oznajmiła, że chce zielone:) Jasiu znudzony, rzuca: &#8222;Mi jest obojętne. Moje były chyba ZIELONE.&#8221; No to już wiadomo, jaki będzie ciąg dalszy. Jasiowi jest obojętne, ale chce mieć zielone. Zuzi nie jest obojętne i też chce zielone. Jakże mnie kusi, żeby wtrącić się w tę ich małą dyskusję i jakoś im pomóc rozwiązać problem&#8230; Udaje mi się powstrzymać. Dyskutują sobie sami przez chwilę. W końcu jedno z nich rezygnuje z zielonych (już nawet nie wiem, które robi to pierwsze), w ślad za nim idzie to drugie, mówiąc &#8222;Ok, możesz mieć te, które chcesz.&#8221;. Zuzia informuje mnie jeszcze, że udało im się dogadać. Tak na wypadek, gdybym czasem nie przysłuchiwała się ich wymianie zdań. Doceniam, mówię, że bardzo się cieszę, że znaleźli porozumienie.</p>
<p align="JUSTIFY">Dojeżdżamy na plac zabaw. Rozpakowujemy bańki. Każdy puszcza swoje. Mały chłopczyk przygląda się bańkom z ciekawością i podchodzi blisko Zuzi. Zuzia chce uciec, potyka się, upada i&#8230; i cały jej płyn do baniek wylewa się w mgnieniu oka. Podbiegam, ale zdążam uratować ostatnie krople, które już nie starczą nawet na jedną bańkę. Rozpacz Zuzi jest ogromna. Wszak zdążyła puścić raptem kilka baniek. Jest też zła na chłopczyka, który podszedł dla niej za blisko (o tym dowiaduję się później, kiedy mówi, że nie lubi tego chłopca). Podbiega do nas Jasiu, który wspaniałomyślnie oferuje, że Zuzia może wziąć jego bańki. Proponuję, że przeleję pół jego płynu do pojemnika Zuzi, tak żeby obydwoje mieli swoje bańki. Jasiu chce oddać całe swoje bańki Zuzi.</p>
<p style="text-align: center;" align="JUSTIFY"><a href="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2431.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-930" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2431-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p align="JUSTIFY">Piszę o tym dlatego, że chcę pokazać dlaczego nie warto wtrącać się w relację rodzeństwa. Każdy rodzic marzy o tym, żeby jego dzieci np. umiały się szczerze przeprosić, kiedy jedno zrobi drugiemu krzywdę. Żeby to było szczere, musi wynikać z wewnętrznej motywacji. Motywacja wewnętrzna w takim przypadku kierowana jest empatią. Empatii dzieci uczą się, kiedy dorośli są wobec nich empatyczni. Tylko tyle i aż tyle.</p>
<p align="JUSTIFY">Nie jest tak, że moje dzieci zawsze są wobec siebie super empatyczne, ugodowe i wzajemnie się wspierają. Jest mnóstwo sytuacji, w których ja chciałabym żeby zachowali się inaczej. Jest wiele sytuacji, w których robią sobie na złość. Albo nie chcą się czymś podzielić. Albo nie przepraszają. I ja wtedy mam ogromną ochotę wkroczyć i pouczyć. I czasem to robię. Myślę jednak, że najcenniejsze lekcje dla nich to te, kiedy ja potrafię się wycofać i pozwalam im zachować się tak, jak oni uznają za odpowiednie w danym momencie. Tylko wtedy mogą nauczyć się jak tę swoją relację budować bez mojego udziału. A w zasadzie to mój udział w tym jest ogromny- bo daję im pole tak potrzebne do eksperymentowania.</p>
<p><figure id="attachment_931" aria-describedby="caption-attachment-931" style="width: 300px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2422.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-931 size-medium" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2422-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><figcaption id="caption-attachment-931" class="wp-caption-text">Starszy brat zawsze podsadzi, jak jest za wysoko.</figcaption></figure></p>
<p><figure id="attachment_932" aria-describedby="caption-attachment-932" style="width: 300px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2419.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-932 size-medium" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/04/DSCF2419-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a><figcaption id="caption-attachment-932" class="wp-caption-text">Radość po zjeździe.</figcaption></figure></p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/">Jak wspierać więź między rodzeństwem?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/jak-wspierac-wiez-miedzy-rodzenstwem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co to znaczy, że ktoś jest bogaty?</title>
		<link>https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/</link>
					<comments>https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Bzdzion]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Mar 2017 13:26:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Emocje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/</guid>

					<description><![CDATA[<p>Temat bogactwa, od którego wyszłam, jest jednym z wielu, w którym mamy różne- wspierające i blokujące przekonania. Warto się im przyglądać. Warto to robić dla siebie samego, ale oczywiście też dla naszych dzieci. W ten sposób przecież uczymy je o naszych wartościach. Nieważne czy robimy to świadomie czy nie. Codziennie i niemal wciąż przekazujemy im [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/">Co to znaczy, że ktoś jest bogaty?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/03/bag-147782_1280.png"><img loading="lazy" decoding="async" class="alignnone size-medium wp-image-816" src="https://rodzic-lider.pl//wp-content/uploads/2017/03/bag-147782_1280-221x300.png" alt="" width="221" height="300" /></a></p>
<p align="JUSTIFY"><em>Temat bogactwa, od którego wyszłam, jest jednym z wielu, w którym mamy różne- wspierające i blokujące przekonania. Warto się im przyglądać. Warto to robić dla siebie samego, ale oczywiście też dla naszych dzieci. W ten sposób przecież uczymy je o naszych wartościach. Nieważne czy robimy to świadomie czy nie. Codziennie i niemal wciąż przekazujemy im pewne prawdy, które one jeszcze długo będą uznawały za jedyne słuszne.</em><span id="more-1964"></span></p>
<p align="JUSTIFY">Jaś wraca z zajęć koszykówki i mówi: <em>&#8222;Mamo, dziś pan trener mnie nie poznał!&#8221;</em>. <em>&#8222;Tak?&#8221;</em>&#8211; dziwię się, bo Jasio chodzi na te zajęcia już kilka semestrów. <em>&#8222;Tak, pan mnie nie poznał, bo miałem dzisiaj inny strój&#8221;.</em> Faktycznie. Nabyliśmy ostatnio nowy komplet sportowy. Śmieję się i mówię do Jasia: <strong><em>&#8222;To będziesz bogaty, skoro pan Cię nie poznał&#8221;.</em></strong> <em>&#8222;A co to znaczy, że ktoś jest bogaty?&#8221;</em>&#8211; pyta Jaś. Zadziwia mnie jeszcze bardziej niż tym, że nie został rozpoznany. Przecież to banalne. Rozumiem, że nie wie jaka jest temperatura na Marsie, bo o to też pyta. Ale, że nie wie co to znaczy być bogatym?? Bez cienia wątpliwości odpowiadam, że<strong> bogaty to ktoś, kto ma dużo pieniędzy.</strong> Temat się kończy. W mojej głowie zostaje jednak na dłużej. Jakoś mam poczucie, że coś tu dla mnie zazgrzytało.</p>
<p align="JUSTIFY">No bo czy faktycznie za bogatego uważam kogoś, kto ma dużo pieniędzy? Tylko pozornie. <strong>Dla mnie osobiście bogactwo to coś znacznie więcej niż pieniądze.</strong> Pieniądze raz są, raz ich nie ma. Oczywiście, że tak się przyjęło, żeby za pomocą statusu materialnego określać czyjeś bogactwo. Ale przecież bogatym można być na różne sposoby. Dla mnie największe bogactwo to zdrowie moje i moich bliskich. Bogactwo ma też dla mnie wymiar duchowy- czyli w moim wypadku, to poczucie wdzięczności za to, co posiadam. Bogactwem jest też dla mnie rodzina. Bogactwo to też wszystkie zasoby, które mam i dzięki, którym mogę być tym, kim jestem. <strong>Pieniądze więc to tylko jeden z aspektów bycia bogatym.</strong> Jednak w tej rozmowie przyszedł mi on do głowy jako pierwszy. Dlaczego? Ano pewnie tak to już jest, że bardzo często w naszym życiu posługujemy się schematami, które gdzieś po drodze wdrukowaliśmy do naszego umysłu. <strong>To są te wszystkie przekonania na różne tematy, które nabyliśmy z czasem i posługujemy się nimi z mniejszą lub większą świadomością.</strong> Nie jest łatwo je samemu odkryć. Czasem pomaga ktoś z boku, kto z nami sprawdza czy to, co mówimy i myślimy to faktycznie nasza prawda (czy może kogoś innego:)?</p>
<p align="JUSTIFY">W szkole systemowej terapii rodzin, w której się uczyłam, na jednym ze zjazdów mieliśmy za zadanie wypisać wszystkie przekonania, które w naszej rodzinie krążyły na jakiś temat. Nie pamiętam już jaki to był temat- zapewne jakiś rodzinny:) Ale dobrze pamiętam, że <strong>nie potrafiłam wyłowić w moim umyśle żadnego przekonania, żadnej prawdy (bądź kłamstwa), które krążyło w mojej rodzinie właśnie na ten temat.</strong> Nie dlatego, że ich nie było. Dlatego, że były tak mocno wrośnięte we mnie, że już nawet nie rozróżniałam czy to moje czy czyjeś. Dopiero, kiedy inni zaczęli czytać ich rodzinne &#8222;motta&#8221; na dany temat, ja zaczęłam docierać do naszych rodzinnych przekazów. A faktycznie, moja babcia też tak mówiła&#8230; I jeszcze miała takie powiedzenie&#8230;</p>
<p align="JUSTIFY">Temat bogactwa, od którego wyszłam, jest jednym z wielu, w którym mamy różne- wspierające i blokujące przekonania. Warto się im przyglądać. Warto to robić dla siebie samego, ale oczywiście też dla naszych dzieci. W ten sposób przecież uczymy je o naszych wartościach. Nieważne czy robimy to świadomie czy nie. Codziennie i niemal wciąż przekazujemy im pewne prawdy, które one jeszcze długo będą uznawały za jedyne słuszne.</p>
<p align="JUSTIFY">Ja mam poczucie, że swojej lekcji w tym temacie (w tej rozmowie z Jasiem) nie odrobiłam zbyt starannie. Odpowiedziałam z automatu i po łebkach. Refleksja przyszła do mnie później. Ale dobrze że przyszła. Bo na pewno nie była to nasza ostatnia na ten temat rozmowa:)</p>
<p>Artykuł <a href="https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/">Co to znaczy, że ktoś jest bogaty?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://rodzic-lider.pl">Rodzic lider</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://rodzic-lider.pl/co-to-znaczy-ze-ktos-jest-bogaty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
