Koszyk

Czy w wakacje warto ćwiczyć koncentrację- wywiad z Anną Ciszewską- tutorem nauki.

Opublikowane przez Joanna Bzdzion w dniu

W tym odcinku posłuchasz:

  • od kiedy warto ćwiczyć z dziećmi koncentrację;
  • dlaczego coraz więcej dzieci ma problemy ze skupieniem uwagi;
  • kiedy najczęściej rodzice zauważają problem z koncentracją u dziecka;
  • czy aktywność fizyczna ma związek z koncentracją;
  • jak pomóc dzieciom, które nie potrafią się skupić w szkole;
  • o prostej zabawie, dzięki której możesz ćwiczyć z dzieckiem koncentrację w rożnych warunkach;
  • jak ruch pomaga w czasie nauki- proste sposoby dla kinestetyków;
  • o typach zaburzeń: pasywnym oraz impulsywno-reaktywnym;
  • jak zaplanować wakacyjne dni tak, żeby dziecko nie spędzało całego wolnego czasu przed ekranem;
  • jakie planszówki pomagają w ćwiczeniu koncentracji;
  • czy zabawy ekranowe mogą pomóc w ćwiczeniu koncentracji.

Ebooki możesz kupić z 20% rabatem, który uruchamia hasło ‘frajda’.

TRANSKRYPT ODCINKA:

Dzień dobry. Ja nazywam się Joanna Bzdzion, a moim gościem dzisiaj jest Ania Ciszewska. Witam Cię Aniu.

– Dzień dobry. Witam wszystkich gorąco.

Ania jest specjalistką od tego jak uczyć dzieci, ale nie tylko dzieci, bo również rodziców tego, żeby dzieci się lepiej koncentrowały. Komu z nas nie jest potrzebna w życiu koncentracja? Każdy czasem jej potrzebuje. Potrzebujemy się skoncentrować, żeby choćby złożyć pranie i włożyć je do szafy- zaczynając od takich banalnych rzeczy, które nasze dzieciaki też codziennie robią jak są małe i w których też mogą tę koncentrację ćwiczyć. Ale doskonale wiem, że ona jest też potrzebna do tego żebyśmy- ja tak o niej myślę- potrafili dłużej wytrwać w jakimś zadaniu i czasami nawet jeśli nie zrealizować je do końca, to zrealizować jakąś jego część bez rozpraszania się na inne rzeczy. Ja obserwuję, że dla mnie samej temat koncentracji jest coraz trudniejszy. Ilość bodźców, które mnie teraz mogą rozpraszać, to że przychodzą powiadomienia na telefon, to że mamy tysiąc różnych drobnych rzeczy do zrobienia, które gdzieś nam w głowie się tlą, to że te rzeczy są tak teraz dostępne i że mamy takie możliwości i możemy je robić, sprawia, że ja czuję, że potrzebuję coraz większego wysiłku do tego, żeby pozostać skoncentrowana na danych rzeczach. I myślę sobie, że nie inaczej jest z naszymi dzieciakami i że właśnie dlatego temat koncentracji jest tak ważny, żeby je od w zasadzie najmłodszych lat- zaraz Anię o to zapytam od kiedy- wspierać w tym, żeby one ćwiczyły swoją koncentrację. Ania jest tutorką.

Ja czuję, że potrzebuję coraz większego wysiłku, żeby pozostać skoncentrowana.

– Tutorem.

Tutorem. Jest żeńska forma? 

– Wydaje mi się, że tak, ale ja o sobie mówię per tutor po prostu. Tutorem nauki.

Tutorem nauki, czyli Aniu powiedz- wspierasz rodziców w tym jakże trudnym obszarze, żeby dzieciom tych rodziców było się łatwiej uczyć?

– Tak. Dokładnie tak robię.

Jestem pomocą dla rodziców, żeby poukładać temat nauki od początku, żeby dziecko miało dobre podejście do nauki.

Żeby potrafiło się skoncentrować na niej, żeby wiedziało po co się uczy, żeby miało motywację do nauki. Pracuję z rodzicami nad tym, żeby wzbudzać w dzieciach motywację do nauki. A dzieci po prostu uczę, jak się uczyć, bo takich też mam klientów- można powiedzieć. Dzieciaki, których rodzice do mnie przychodzą i proszą żebym z nimi popracowała nad metodyką samą ich nauki- co można tam polepszyć, jakich mnemotechnik można ich nauczyć, jak nauczyć ich koncentracji. To wszystko to jest moja działka, moja dziedzina ulubiona.

To tutaj mówimy już o takich dzieciach szkolnych. A powiedz mi Ania- od kiedy tak naprawdę my możemy zacząć ćwiczyć razem z dziećmi koncentrację?

– Od urodzenia praktycznie. To jest w ogóle coś niesamowitego. Bo tak naprawdę nawet małe dzieci potrafią skoncentrować się na zabawie. Nawet maleńkie dzieci jak zaczynają śledzić wzrokiem nas albo rękę, albo zabawkę ruszającą się, one się koncentrują na tym, żeby ten wzrok utrzymać na tej zabawce i to już jest koncentracja, tak? Więc myślę, że tak naprawdę, gdy dziecko zaczyna się bawić, gdy dziecko zaczyna układać klocki, to wtedy też się koncentruje. Koncentruje się na zabawie. To jest troszeczkę innego rodzaju koncentracja, bo dziecko wtedy robi to, co chce dokładnie, ale to też jest koncentracja i właśnie, gdy my wspieramy dziecko w ten sposób, że mu nie przeszkadzamy w tej zabawie, że nie przerywamy, nie wołamy, nie mówimy: A teraz posprzątaj. A teraz coś tam innego– tylko pozwalamy mu trwać w tej koncentracji na zabawie- to jest coś, co możemy już robić właśnie od maleńkości totalnej.

To jest też ważny element filozofii RIE, którą ja tak bardzo lubię i też tutaj promuję w tym co robię, bo tam też bardzo dużo mówi się o tym, że kiedy dziecko leży w kołysce i ogląda swoją rączkę na przykład i na nią patrzy to też już jest moment, gdzie ono się koncentruje na czymś i że często w nas rodzicach jest taka pokusa, żeby animować.

– Animować, żeby coś więcej- a właśnie myślę, że bardzo ważna jest dobra tendencja do tego, żeby po prostu:

Gdy widzimy, że nasze dziecko się skoncentrowało na czymś , żeby patrzeć z zachwytem, że ono się koncentruje i nic wtedy nie robić.

Albo gdy bardzo dobrze się bawi, jakąś zabawę właśnie sobie wymyśliło, to nie wołać go w tym momencie na obiad albo nie przerywać mu: to w tym momencie musisz zrobić to, to i to- tylko pozwolić mu spokojnie zakończyć tę zabawę. Można zapowiedzieć na przykład: Kotek za 15 minut obiad- to skończ sobie spokojnie, ale żebyś wiedział, tak? Możemy mu tak oczywiście powiedzieć, ale żeby dać mu ten czas, tą przestrzeń na wymyślenie fajnego zakończenia tej zabawy. Żeby on spokojnie przeszedł, żeby ta koncentracja jeszcze miała troszeczkę czas, żeby się tak zgubić jeszcze bardziej i żeby ta zabawa miała swoje zakończenie.

Tak domknąć jakoś słyszę, tak?

– Tak. Dokładnie.

To mówimy o takich młodszych dzieciach, mniejszych dzieciach- a powiedz czy faktycznie, bo pracujesz z dzieciakami takimi szkolnymi to jest tak, że tak wiele dzieci ma teraz problem z koncentracją?  

– Tak. To jest można powiedzieć zmora naszych czasów. Myślę, że w ogóle badania nad koncentracją takie szerokie są odkąd w ogóle badamy mózg bardzo mocno, więc jakieś 30 lat myślę, 20 tak naprawdę bardziej, ale te 10 ostatnich lat spowodowało totalną rewolucję w koncentracji dlatego, że zaczęło coraz więcej dominować w życiu dzieci ekranów i że to jest jeden z kluczowych elementów, który wpływa na to, że nasze dziecko ma problem z koncentracją. To jeśli zbyt dużo czasu swojego wolnego spędza właśnie nad smartfonem, nad komputerem, nad ekranem komputera, na xboxie, gameboyu jakimś. Po prostu teraz w każdym miejscu tak naprawdę możemy mieć ekran, możemy się na nim skupić, możemy oglądać głupie filmiki, możemy w coś grać. Standardem jest to, że dzieci po prostu bardzo dużo czasu spędzają nad ekranami. I to jest naprawdę kluczowy element, który sprawia, że potem w szkole nad nudną książką, gdzie jest dużo literek i trzeba się zmusić do tego, żeby czytać te literki, co wymaga bardzo dużego wysiłku, jakby mózg dziecka naprawdę musi się w to wdrożyć, bardzo mocno skoncentrować na tej nauce, to wszystko nie będzie dla niego wtedy ani proste, ani łatwe, ani satysfakcjonujące, ani też ciekawe. Bo te ekrany dają tyle dobra dla mózgu. W sensie dobra to powiedziałam w cudzysłowie- tak naprawdę złych rzeczy z mojej perspektywy. Natomiast są taką radością dla dziecka, że jakby te normalne rzeczy, które jeszcze czterdzieści lat temu, trzydzieści lat temu, piętnaście lat temu sprawiały dzieciom satysfakcję, już nie są atrakcyjne po prostu dla małych dzieci.

To powiedz Ania naszym słuchaczom i słuchaczkom, bo ja wiem, że Ty też tym tematem się zajmujesz, że już tutaj przy tym jesteśmy. To jak sobie radzić- tak po krótce? Ja wiem, że to może być temat nawet na osobny podcast, ale jak sobie radzić z tym, żeby znajdować jakiś balans? Bo te dzieciaki oczywiście że chcą. Chcą grać w Brawo Stars, chcą łapać Pokemony, chcą oglądać filmiki na YouTube albo na Tik Toku. Jak, Twoim zdaniem, możemy pomagać dzieciom, tak sobie to wyobrażam, szukać tego balansu pomiędzy czasem ekranowym, od którego nie odejdziemy? W takich czasach te nasze dzieciaki też się urodziły i on jest elementem ich codzienności. 

– Właśnie- musimy zrozumieć, że to jest element ich życia, który jest po prostu dla nich tak naturalny jak dla nas kredki, gdy byliśmy mali, tak? 

Albo kreda na boisku do rysowania.

– Albo kreda na boisku do rysowania. Dla nich ekrany to jest po prostu jeden z elementów ich życia i od tego na pewno nie możemy uciec i po prostu musimy to zaakceptować.  A co ważne- to właśnie znaleźć balans. Pomóc dziecku znaleźć balans w życiu na co dzień a propos ekranów. Rozmawiałyśmy kilka razy na ten temat. Ja cały czas powtarzam, że dziecko powinno znać inne sposoby spędzania czasu niż tylko ekrany. I te inne sposoby czasu powinny dawać mu radość. My rodzice kreujemy tak naprawdę ich zainteresowania, kreujemy to, co lubią, dając przykład. Jeśli nam będzie sprawiała frajdę jazda na rowerze i będziemy często jeździć na tym rowerze- dziecko- nie ma bata- po prostu polubi jazdę na rowerze razem z nami. Przynajmniej do pewnego wieku, bo nie mówimy tutaj o nastolatkach, tak? 

Którym się wszystko może nie podobać dla zasady.

– Potem może być bunt, tak. Ale tym małym dzieciom, jeśli Tobie będzie sprawiała radość zabawa z dzieckiem w piasku, to jemu też to sprawi radość. Jeśli Tobie będzie sprawiało radość pójście z dzieckiem na basen i pluskanie się, to dziecku też to będzie sprawiało radość. Jeśli będziecie mieli rytuał, żeby codziennie chodzić sobie wieczorem na spacery, bo wtedy ptaki śpiewają, bo nie wiem- można coś fajnego zobaczyć jakieś nietoperze- jemu też to będzie sprawiało radość.

Podstawą myślę jest to, żebyśmy my w dzieciach zbudowali radość z innego sposobu spędzania czasu niż nad ekranem.

Żebyśmy je jakoś zapraszali do innych czynności też.  

– Tak, żeby oni byli w stanie po prostu polubić też inne rzeczy niż tylko ekrany, żeby czuli z tego też satysfakcji trochę na przykład i takiej wewnętrznej radości. To jest jeden temat. Takim kluczowym momentem w życiu dziecka jest teraz dziesięć lat – najczęściej dostaje wtedy smartfon na komunię. To jest po prostu standard, że wtedy dzieci dostają swoje smartfony i tak dalej i powiem Wam, że bardzo często, gdy ten smartfon jest dany bez żadnego, ale bez żadnego limitu, bez żadnego planu-  tylko dobra, masz go, bierz go sobie i baw się, dzieci potrafią spędzić naprawdę dwanaście godzin dziennie nad tym smartfonem szczególnie w wakacje, gdy mają dużo czasu. One po prostu, gdy nie będą miały komputera włączonego albo tableta jakiegoś, to właśnie na tym smartfonie będą siedziały, na mediach społecznościowych dziewczyny- chłopaki na YouTube, a wszyscy na Tik-Toku myślę jeszcze. To jest taka klasyka dla nich. To jest najmniej wymagający sposób, który jest dla nich najbardziej atrakcyjny na rozrywkę. 

Na rozrywkę. Właśnie, bo wiesz łatwo mówić tutaj o- chciałabym przejść do tematu wewnętrznej motywacji, bo jak chcemy się skoncentrować na czymś innym niż Tik-Tok to potrzebujemy czuć w tym jakiś sens, żeby była ta motywacja. 

– Tak.

Tutaj mamy tą motywację podaną na tacy, bo tam jest łatwo, przyjemnie, są koledzy, w krótkim czasie.

– Plus jeszcze możesz tą skrzynię ze skarbem otworzyć za dwa kliknięcia jakimś jednym paluszkiem, tak? Tam są takie motywatory tak i to jest naprawdę feria po prostu dla mózgu, bo nie dość, że się rusza, jest animacja, są kolory, to jeszcze te nagrody. To wszystko jest naprawdę tak zaprojektowane, żeby nie można było się od tego oderwać.

Dlatego też pewnie jako rodzice potrzebujemy tak dużo zrozumienia, że te nasze dzieciaki pochłonięte światem internetowym i nagrodami potrzebują naszej pomocnej dłoni, żeby ich z tego świata trochę wyciągać. Bo często myślę, że mamy takie oczekiwanie – ja też je czasami mam, że powinny same wiedzieć i kontrolować i oczywiście to jest jeden z elementów żebyśmy je uczyli tej samokontroli, a z drugiej żebyśmy mieli to to zrozumienie, że tam jest tak super i ekstra, i łatwo, że tak trudno potem przejść do tych rzeczy bardziej wymagających.

– Szczególnie małym dzieciom jest trudno oderwać się i naprawdę my musimy mieć tego świadomość także, gdy wyłączymy nagle dziecku małemu, trzyletniemu bajkę, to ono po prostu zaleje się łzami, albo będzie krzyczało. Fajnym takim sposobem, który też od lat o nim opowiadam jest to, żebyśmy siedli na chwilę z dzieckiem przed tą bajką i żebyśmy zaczęli z nim rozmawiać: A co tej myszce się teraz wydarzyło? A co te pieski teraz zrobiły? A co się dalej wydarzy? A który jest Twój ulubiony? Żeby troszeczkę tą atencję dziecka z tej bajki wyciągnąć w naszym kierunku, żeby ono z nami weszło w interakcję. Gdy to się uda, mózg nie będzie już tak bardzo jakby w tej bajce, tylko trochę będzie z nami i nie zareaguje krzykiem, złością i tak dalej na to zakończenie. Tak samo, gdy dziecko starsze już gra, gdy widzimy, że się zbliża czas i wiem, że za każdym razem nasze dziecko ma bardzo duży żal i złość w sobie, że koniec już grania- siądźmy przed tym komputerem, spytajmy się: A co teraz zrobiłeś? Co teraz ścianę zbudowałeś? Czy to jest ściana? Do czego to służy, tak? Żeby troszeczkę nam zaczęło opowiadać nasze dziecko o tym, co tam się dzieje. I to też pozwoli trochę, żeby ten mózg wyszedł z grania, z tej gry trochę w naszym kierunku się skierował i prościej będzie za te pięć, dziesięć minut zakończyć grę.

Czyli trochę, ja to tak widzę, że my wchodzimy do tego świata dziecka. Tam zaglądamy, trochę z nim jesteśmy tam.

– Tak. Rękę mu dajemy, można powiedzieć, i stamtąd go wyciągamy.

Tak i potem pomagamy mu wyjść z tego atrakcyjnego z kolei świata. To jak już tak nam się te dzieciaki zdekoncentrują na tych swoich różnych Minecraftach i innych Psich Patrolach, to jak potem w takim zwykłym, w codziennym życiu ćwiczyć z nimi koncentrację? W jaki sposób?

– Koncentrację dziecka można ćwiczyć, bo to jest umiejętność. Zacznijmy od tego- taka, jak jazda na rowerze, nie wiem- jak umiejętność sznurowania butów.

Taki mięsień trochę.

– Taki mięsień. Dokładnie. Więc możemy to ćwiczyć. I jeśli dziecko ma bardzo, bardzo duże problemy z koncentracją, widzimy, że się rozprasza, że wszystko go tak naprawdę rozprasza… U małych dzieci na przykład widać to wtedy, gdy ono nie może się skoncentrować na jednej zabawie, tylko na przykład bierze jakąś zabawkę do ręki, bawi się kilka minut i od razu przechodzi do następnej, tak? Gdy widzimy takie rozpraszanie różnymi rzeczami że dziecko jakby nie jest w stanie na przykład dziesięciu minut się skoncentrować na tej zabawie, to wtedy warto zadziałać już od maleńkości, ograniczając na przykład liczbę zabawek. Taka prosta rzecz- żeby dziecko miało dostępne, nie wiem, trzy, pięć zabawek, które leżą ładnie wyeksponowane na półce i gdy ono będzie miało mniej tych zabawek, prościej mu będzie się skoncentrować na tej jednej, żeby ta zabawa po prostu potrwała troszeczkę dłużej tą jedną zabawką.

Ja też jeszcze dopowiem, bo to od razu tak mi bliskie jest z podejściem RIE, w którym promujemy jako edukatorzy właśnie RIE, unikanie tych zabawek wszystkich interaktywnych tak zwanych, których jest tak dużo na rynku. Im prostsza zabawka, tym więcej przestrzeni na kreatywność.

– Na wyobraźnię.

Na wyobraźnię, ale też na koncentrację.

– Tak.

Przy okazji.

– Bo im głębiej dziecko będzie musiało wejść w świat swojej fantazji, żeby coś wymyślić, im głębsze wejście w świat fantazji, tym fajniej w mózgu się dzieje. Po prostu im głębsza koncentracja, tym bardziej jakby ta kreatywność, ta satysfakcja w tej zabawie jest większa. To wszystko razem powoduje, że naprawdę skupienie jest po prostu o wiele większe.

To młodsze dzieci, bo faktycznie tutaj możemy to rozpoznać w ten sposób, że one tak bardzo szybko tą uwagę przerzucają na coś innego, bo to też w pewien sposób naturalne, że one są ciekawe innych rzeczy, ale to rodzice pewnie będą potrafili, tak myślę, wyczuć, kiedy to wzbudza w nich jakiś niepokój, a kiedy to jest jeszcze ok. A co w przypadku starszych dzieciaków, tych już szkolnych? Bo myślę, że to jest taki obszar, gdzie one potrzebują najwięcej wsparcia- potem jak już idą do szkoły, prawda? Kiedy jest ten moment, kiedy rodzice się najczęściej się do Ciebie zgłaszają?

– Waśnie problemy z koncentracją najczęściej wychodzą, słuchajcie, gdy dziecko idzie do pierwszej klasy. To wyobraźcie sobie teraz tak: w przedszkolu była pani, było dużo zabawek, były dzieci i nie było ławeczki, gdzie przez dwadzieścia minut, trzydzieści dziecko musi się skupić na jednym ołówku, na jednej ćwiczeniówce. I jakby tyle. Wtedy najczęściej nauczyciel mając dwadzieścia dzieci, dwadzieścia pięcioro pod sobą, on widzi wtedy, że dwójka z nich, trójka z nich ma naprawdę duży problem z koncentracją. Że biorą ten ołówek na chwileczkę do ręki, robią pół ćwiczenia, ale potem już nie potrafią się skoncentrować i przeszkadzają innym. To jest główny zarzut tak naprawdę- że pani syn się nie koncentruje na zadaniu, tylko przeszkadza innym dzieciom, rozprasza je, chodzi po klasie, przychodzi do mnie. Dużo różnych rzeczy wtedy nauczyciele mówią. I najczęściej wtedy właśnie jest rozmowa o tym, że są problemy z koncentracją. Właśnie, gdy nauczyciele w pierwszej klasie widzą takie dzieciaki i zestawiają ze sobą, tak? Jakby że dzieci potrafią, nie potrafią się skoncentrować.

Porównują te dzieciaki w ten sposób. OK. To jak pomóc tym dzieciom, tym rodzicom i tym nauczycielom, bo przecież im też trudniej pracować z takimi dziećmi?

– Oczywiście że tak. Ja myślę, że tak, jak już powiedzieliśmy- koncentrację można ćwiczyć. Jeśli dziecko ma bardzo duże problemy z koncentracją, powinniśmy do tego tematu podejść całościowo. Czyli począwszy od tego, żeby dziecko miało odpowiednią dawkę ruchu. Nie zdajemy sobie sami sprawy, ale naprawdę ruch, dieta, sen to są totalne podstawy tego, czy dziecko nasze będzie potrafiło się skupić. Są takie bardzo ciekawe badania, słuchajcie, Charlesa Hillmana z Uniwersytetu w Illinois.  On przebadał grupę dziewięciolatków. Wziął tych dziewięciolatków i zrobili test. Pierwsza grupa zrobiła testy od razu po prostu z biegu, czyli weszli do klasy, zrobili testy. Tak jak w szkole jest. A drugiej grupie pozwolił najpierw się trochę wyżyć – aktywność fizyczna. Mieli możliwość na siłowni trochę pobiegania, pobawienia się i okazało się, że tej drugie grupie te testy poszły o wiele lepiej. Tak więc nie dość, że aktywność fizyczna wspiera koncentrację, to jeszcze jakby mózg o wiele lepiej po niej działa, tak? Więc to całościowe działanie dla takiego dziecka, które ma duże problemy z koncentracją, gdzie już jest tak naprawdę problemem ta koncentracja albo jej brak- właśnie całościowe zadbanie, to jest ruch fizyczny, to jest dieta, to jest sen oraz ograniczenie ilości rzeczy na biurku dziecka, gdy musi się uczyć, przygotowywanie mu czystego, przewietrzonego pomieszczenia. Zadbanie o to, żeby nie był zmęczony podczas odrabiania lekcji. Czyli organizacja odpowiednia dnia, gdzie każdy element po sobie następujący dla dziecka jest jasny i znany. Czy to te trzy razy ‘r’ tak zwane. Taka regulacja po prostu, uspokojenie tego wszystkiego. Bo dzieci, które mają problemy z koncentracją, są chaosem. W mózgu mają chaos. Ta przerzutność ich uwagi, to wszystko powoduje, że one czują, patrząc na inne dzieci, że one tak nie potrafią, tak? Mają niską samoocenę z reguły wtedy, więc wejdźmy w życie dziecka i ten spokój dołóżmy do tego, tą regulację taką, żeby ono było świadome co po kolei może następować. Że teraz ma godzinę na odrabianie lekcji. Jak się fajnie skoncentruje na tych zadaniach i je zrobi w miarę szybko, to wtedy będzie mogło pójść się pobawić, będą jakieś inne atrakcje, żeby nadać właśnie taki nowy rytm życiu dziecka po prostu. 

A jeśli się nie skoncentruje i rodzice powiedzą: Miał godzinę nie zrobił nic. Siedział przed biurkiem, patrzył przez okno.

– Aha. To ciężkie pytanie. W ogóle to jest tak, że taką zmianę dużą trzeba bardzo gruntownie przemyśleć i trzeba ją bardzo przegadać z dzieckiem. Czy rozmawiać z dzieckiem o tym, że ma braki w koncentracji? Tak, jak najbardziej tak. Widzisz sam, że nie potrafisz się skoncentrować na tym, że wszystko Cię rozprasza. Mam plan na to jak Ci pomóc, żebyś miał więcej czasu na zabawę, żebyś miał więcej czasu na zajęcia dodatkowe. Kilka jest rzeczy takich, które musimy w domu pozmieniać, które sprawią, że wtedy naprawdę będziesz miał więcej czasu. I powiedzmy, przemyślmy sobie. Najpierw przegadajmy z mężem. Zastanówmy się, jak to wszystko wdrożyć i z dzieckiem też o tym porozmawiajmy- jakie nasze propozycje są, tak? Że to wtedy właśnie Twój mózg jest najbardziej wydajny, o tej szesnastej powiedzmy, po obiedzie, po odpoczynku, a potem dzieci będą na dworze. Będziesz chciał się z nimi bawić, więc jeśli chcesz właśnie, nie wiem, wyjść potem na dwór, to teraz to jest dobry czas na lekcje. Ja wyłączę teraz telewizor, wyłączę radio, żebyś miał ciszę i spokój. Jeśli będziesz potrzebował mojej pomocy, ja siądę z Tobą, ja Ci pomogę, albo podpowiem Ci jak czegoś nie będziesz rozumiał, ale to jest ten czas teraz, tak? Czyli nastawienie zbudować dziecka odpowiednie, że to jest właściwy moment, to jest właściwa chwila, że teraz właśnie to mam zrobić.

Ja też słyszę, że jest takie wsparcie ze strony rodzica, czyli że ja Ci pomogę, nawet jeśli nie fizycznie w tych lekcjach, choć jeśli będziesz potrzebował też, ale też ja wyłączę telewizor właśnie, że tak trochę czuję, że jesteśmy razem z tym dzieckiem w tym procesie, kiedy jemu jest trudno i że je wspieramy. Wiesz, ja też często słyszę, że mamy taką pokusę, że najpierw to robimy wszystko razem i nawet za dziecko- przygotujemy mu kredeczki, zeszyt, a nawet mu narysujemy szlaczek jak tam mu krzywo wychodzi.

– Byłaś zmęczona, pewnie. Już idź spać lepiej. Ja Ci ten szlaczek narysuję. Tak.

Dokładnie, dokładnie. Ja to zrobię za Ciebie. A potem robimy taki przeskok. Ja to nazywam skokiem po prostu z pominięciem jednego etapu, kiedy mówimy: Od teraz Ty sam. Ja tylko sprawdzam.

– Ojej. To jest bardzo częste, tak. Bo nagle ktoś znajomy nam powiedział, że dziecko wszystko samo robi i w ogóle się tym nie zajmuje- lekcjami- i nagle: To mój syn jest starszy. Moja córka jest starsza- co ja w ogóle robię, tak? I bez sensu wtedy nagle odcinamy pomoc, odcinamy wsparcie, odcinamy wszystko. Jesteś duży. To jest Twoje zadanie. To teraz Ty sam będziesz wszystko robił. To jest proces. Sama wiesz. Wejście w samodzielność to jest proces. Jeśli my wszystko robiliśmy za dziecko, to ono nie będzie w stanie samodzielnie wszystkiego zrobić, więc my musimy dziecko w ten proces powoli wdrożyć, tak?

Wdrożyć dziecko i robić, ja tak sobie to zawsze wyobrażam, takie pojedyncze kroki wstecz.

– Tak.

A nie od razu.

– Ładna wizja. Też mi się w głowie tak zawsze układa, żeby jeden kroczek do tyłu, a potem dwa kroczki do tyłu, że nie jakby zostawiamy je samo z problemem, z całą sytuacją.

Dobrze. To załóżmy, że zgłosiłam się Ania do Ciebie po poradę i zastosowałam wszystkie Twoje polecenia, to co radzisz w tym wypadku, czyli zadbałam o to, żeby dziecko uczyło się w wywietrzonym pokoju, świeże powietrze, dostateczna ilość tlenu, dostateczna ilość snu. Zadbałam o to, żeby poszedł spać wyspany. To by było super, nie? Żeby położył się odpowiednio wcześnie spać, żeby mógł się wyspać przed klasówką w szkole i tak dalej. Byłam wspierająca, przepytałam z materiału. Szło całkiem nieźle w domu. Przychodzi ze szkoły nasze dziecko po tygodniu i mówi: Niestety trójka albo dwójka z tego wszystkiego i wtedy sobie myślę: Kurczę. Co jeszcze powinnam zrobić i jak jeszcze pomóc takiemu dziecku?

– Tutaj może być problem z tym, że podczas sprawdzianu, podczas klasówki, podczas testu dziecko się stresuje bardzo mocno i ta koncentracja wtedy nie jest pełna, tak? Bo stres zżera koncentrację. Tego jesteśmy wszyscy świadomi. A jak jeszcze dojdzie do tego fakt taki, że obok uczeń kaszlał, ktoś inny smarkał, a nauczyciel chodził po sali i stukał obcasami, to może sprawić, że nasze dziecko nie potrafi się skoncentrować. I teraz przejdźmy do wyższego etapu ćwiczeń koncentracji.  Czyli jak mamy dzieci, które mają bardzo duży problem z koncentracją zacznijmy od tego etapu, że sterylne warunki, że czysto, że cicho, żeby ono nauczyło w ogóle koncentrować swoją uwagę. A drugi etap ćwiczeń, który poleciłabym właśnie dla takich dzieci, które w stresowej sytuacji wszystko rozprasza, to żebyśmy popracowali nad przerzutnością uwagi i nad jej wybiórczością. Czyli, że chcemy, żeby dziecko potrafiło z dochodzących do niego dystraktorów, wybrać te które ignoruje, tak? Czyli ignoruje smarkającego sąsiada, ignoruje stukanie obcasów, ignoruje skrzypienie kredy po tablicy, że to ignoruje po prostu. 

Jak to ćwiczyć?

– Jest bardzo prosty sposób na ćwiczenia tego typu. Bawmy się z dzieckiem w momencie, gdy nie ma tych sterylnych warunków,  w coś, co wymaga jego koncentracji. Przykład: Puszczamy głośno muzykę, która ma polskie, najlepiej, słowa, żeby była konieczność jeszcze, że ono będzie te polskie słowa wyłapywało. I pobawmy się z dzieckiem, że na przykład wyszukujemy jakiś fajny, długi wyraz typu: lokomotywa, siadamy obydwoje przy stole w kuchni i ta muzyka gra głośno i przez pięć minut wypisujemy jak największą ilość wyrazów z wyrazu lokomotywa, z liter z wyrazu lokomotywa. Bardzo prosta zabawa, cykliczne ćwiczenie- dziecko musi się skoncentrować. Muzyka gra. Zależy mu na tym, żeby jak najwięcej znaleźć słów, czyli na tej koncentracji. Jest trochę w stresie, tak? Jest trochę w stresie, bo chciałoby jak najlepiej wypaść.  Dla młodszych dzieci, które nie są tak sprawne jak my językowo, możemy dołożyć dodatkowe litery. Ale tym starszakom już nie trzeba, bo z reguły wymyślają o wiele lepiej niż my. To jest proste ćwiczenie, które możemy codziennie tak naprawdę robić, które naprawdę pomogą dzieciom rozwinąć umiejętność wybiórczości swojej uwagi, czyli koncentracji właśnie na tu i teraz, na szukaniu wyrazów z liter w wyrazie lokomotywa.  

Świetne ćwiczenie. Zakładam też, że jest w Twoim e-booku pewnie?

– Tak, tak. Jest w moim e-booku o koncentracji, gdzie jest oprócz niego jeszcze dużo innych zabaw i metody na to jak uregulować codzienność dziecka. To jest właśnie dla tych dzieci, które mają duży problem z koncentracją, dla tych rodziców, których dzieci mają duży problem z koncentracją.

Właśnie, a powiedz Ania- jak tacy rodzice mogą we współpracy z nauczycielami pomagać takim dzieciakom? Bo o ile w domu łatwiej stworzyć takie warunki do ćwiczeń. O tyle jak pani ma w klasie, tak jak mówiłaś, dwadzieścioro pięcioro dzieci i każde z nich ma inny, dominujący sposób koncentracji. Czyli jednemu bardziej przeszkadzają, nie wiem, te dźwięki słuchowe, innemu będzie bardziej przeszkadzało to, że ktoś je dotknął niechcący- mam na myśli, że te dystraktory mogą być różne dla różnych dzieci. To też tak myślę, że bardzo trudno jest zapewnić tym wszystkim dzieciom odpowiednie dla nich warunki, że jest to poniekąd niemożliwe.

– To jest niemożliwe.

To jest po prostu niemożliwe. Więc jak je wspierać tak, jak możemy po prostu w takich trudniejszych sytuacjach w tej koncentracji?

– Przede wszystkim musimy sobie zdać sprawę z tego, że są dwa typy, takie klasyczne, rozróżniane w literaturze problemów z koncentracją. To jest typ pasywny i typ aktywno – impulsywny. Typ pasywny to jest taki typ rozpraszający się, który we własne myśli wpada, we własne marzenia, w świat wyobraźni. Dekoncentruje się na tym co się dzieje w klasie, dekoncentruje się na odrabianiu pracy domowej, zawiesza się- tak można powiedzieć. Buja w chmurach, różne są tego nazwy. I to jest typ, który jakby wchodzi do wewnątrz, można powiedzieć, bardziej. A drugi typ, ten aktywno-impulsywny to jest typ, który ma tak niepodzielną uwagę, że każdy najmniejszy bodziec go przyciąga. Czyli ta uwaga przeskakuje z jednego elementu na drugi, na przykład dziecko na matematyce rozwiązuje zadania z matematyki i jest już bardzo bliskie wpadnięcia na sposób rozwiązania tego zadania, po prostu tuż, tuż- ale w tym momencie ktoś z tyłu go dźgnął ołówkiem: Podpowiedz mi, tak? I ono już straciło ten swój sposób. Z głowy wypadł mu ten sposób. Bardzo ciężko będzie mu z powrotem wrócić do tego. Potrzebował będzie przynajmniej kilku minut na to, żeby wejść z powrotem do zadania. Trzeba je będzie jeszcze raz przeczytać. Więc jakby mając świadomość tego, że to są takie dwa zupełnie różne typy zaburzeń, możemy różnie z tymi dziećmi pracować. I dla tego typa:), typu, który jest właśnie aktywno-impulsywny, że  wszystko go rozprasza- warto porozmawiać o tym z nauczycielem po prostu w szkole. Że dziecko ma problem z koncentracją, że jest bardzo ruchliwe, bo to najczęściej jest ze sobą połączone. Jest typem tak zwanego kinestetyka. I to jest duży temat. Kinestetyk po to, żeby się skupić, potrzebuje ruchu, żeby się skupić na czymś innym, bo jak nie rusza się, jego mózg koncentruje się tylko i wyłącznie na tym, żeby się ruszać.  Czyli gdy o czymś myśli, czyta i rusza nogą pod stołem albo pstryka długopisem tak włączając, wyłączając, albo gniotka jakiegoś giniecie w rękach. To jest taki typ. I on, żeby jego uwaga mogła pójść w stronę tego zadania z matematyki, on musi czymś ruszać. Wtedy jego mózg się włącza na to co czyta, bo nie myśli mózg o tym, że on ma potrzebę ruchu po prostu cały czas w sobie.

Czyli w przeciwnym przypadku jego mózg musi wciąż pracować nad tym, żeby się nie ruszać?

– Dokładnie. I na to idzie ta energia.

Dobrze. To takie dziecko może w domu na przykład powtarzając materiał, chodzić po pokoju w tą i z powrotem.

– Super. Świetny pomysł.

Bujać się na huśtawce.

– Bujać się na huśtawce. Dokładnie. Dużą piłkę można dziecku kupić, żeby sobie poleżało na brzuchu tocząc się, rolując podręcznik przed sobą na ziemi. Super zabawa i  jaka dobra dla kręgosłupa przy okazji. Można takiemu dziecku kupić dużą tablicę korkową, albo nie korkową tylko zwykłą tablicę. Pomalować ścianę czarną taką farbą specjalną, na której  można napisać kredą albo tablicę do mazaków takich- żeby ono podczas nauki mogło wstać i najważniejsze słowo, którego chce się nauczyć zapisało sobie po prostu na tej wielgachnej tablicy. Albo żeby mogło sobie datę tam jakąś zapisać, tak? Tego typu rzeczy spowodują, że dziecku będzie prościej po prostu się uczyć i koncentrować na tym zadaniu. 

To w takich warunkach domowych. A co ma zrobić nauczyciel w szkole z takim kinestetykiem, który będzie mu tym długopisem pstrykał, a koleżanka obok mówi: Ale to mi przeszkadza jak on tak pstryka tym długopisem?

– Mądry pedagog będzie wiedział co zrobić, bo spotyka takie dzieci od lat, które mają podejrzenia ADHD albo ADD. On będzie wiedział, że takiemu dziecku warto dać jakąś misję ruchową do zrealizowania.

Misję ruchową.

– Misję ruchową. Dokładnie, czyli żeby poszedł po dziennik, żeby poszedł, nie wiem, gąbkę zmoczył albo ściereczkę, żeby parapety przetarł, żeby podlał kwiatki, żeby porozkładał podręczniki, żeby testy rozdał dzieciom, tak? Nauczyciele, którzy są świadomi tego, że dziecko właśnie ma takie problemy, jest kinestykiem, że potrzebuje ruchu i mądry pedagog po prostu wie, jak zaangażować dziecko, żeby dać mu chwilę tego ruchu, żeby potem przez te ileś tam minut potrafił się na czymś innym skupić.

OK.

– Więc warto po prostu pójść do nauczyciela i powiedzieć mu o tym: Moje dziecko bardzo potrzebuje ruchu do tego, żeby się skoncentrować. Jest kinestetykiem i czy jest szansa żeby pan/pani mu dawał takie zadania, które będą wymagały od niego trochę ruchu, które będą go zmuszały do ruchu, wtedy jego koncentracja łatwiej przyjdzie.

Plus: jeśli nauczyciela taki uczeń denerwuje, może go posadzić w takim miejscu, żeby go nie widział po prostu.

Czyli nie do pierwszej ławki, gdzie będzie każdy ruch po prostu śledził tego dziecka i będzie się irytował ten nauczyciel, tylko na przykład w piątej ławce pod oknem, gdzie ktoś inny mu będzie zasłaniał i on nie będzie widział tego ruchu. Jeśli to nauczyciela też na przykład dekoncentruje, że ktoś cały czas się rusza i go wkurza po prostu. To są już takie triki pedagogów, którzy myślę, że przez lata już sobie wykształcają takie umiejętności w sobie z postępowania.

Uśmiecham się przy tym, bo to bardzo ciekawe. Zanim zaczęłyśmy z Anią nagrywać, powiem Wam tak przy okazji, rozmawiałyśmy też o obowiązkach domowych i o tym jak zachęcać do nich dzieci. I wiecie takim klasykiem na pewno dla nas wszystkich jest co? Jest zawsze zmywarka. A jak zmywarka to wiadomo, że za zmywarką idą konflikty, bo albo nierozpakowana, albo niespakowana odpowiednio albo nie w tym czasie, kiedy miała być. I tak Ania mi podsunęła: Wybierajmy takie obowiązki, w które chcemy angażować dzieci, które nas tak bardzo nie będą…

– Nie kłują w oczy.

Kłują w oczy.

– Nie przeszkadzają nam, że jest zlew pełen rzeczy, a Ty miałeś włożyć, a ja muszę gotować obiad i muszę coś umyć, to ja w końcu rozpakuję tą zmywarkę czy tam zapakuję tą zmywarkę i Cię wyręczę, bo już po prostu wrócisz ze szkoły za ileś tam albo masz teraz zajęcia dodatkowe, albo musisz odrabiać lekcje- a ja to za Ciebie zrobię. To wywołuje w nas frustrację po prostu. To on miał jeden obowiązek jeden jedyny i nawet tego jednego, jedynego obowiązku nie jest w stanie zrobić. Wybierzmy coś czego nie widzimy po prostu, aż tak nie rzuca nam się, nie przeszkadza nam w życiu po prostu, nie?

Tak. Co jest takie, gdzie możemy dać więcej takiej życzliwości i swobody, tam wtedy też może być łatwiej w tym wszystkim. Trochę tak mi się skojarzyło z tym nauczycielem, który faktycznie jak go ten uczeń tak bardzo irytuje, a wyobrażam sobie, że na przykład mnie by rozpraszało, gdyby ktoś siedział z przodu i cały czas pstrykał. I to może być świetny sposób, żeby taką osobę na przykład posadzić gdzieś dalej. Dobrze, a w takim razie jak mówisz, że to pozwoli się takiemu kinestetykowi później trochę dłużej skupić to jakie są w ogóle normy? Czy są takie normy? Ile w jakim wieku dziecko, jak długo powinno się koncentrować?

– Są te normy, ale powiem tak. To są takie normy, którymi ja bym się za bardzo nie przejmowała. W sensie, że weźmy je pod lupę. Natomiast nie ma co się do nich przyzwyczajać, bo każdy, każde dziecko inaczej się rozwija, każde ma inną swoją normę rozwojową, ale jak do nas dochodzą komunikaty ze szkoły, sami widzimy, że dziecko się nie potrafi skoncentrować, na pewno możemy wcześniej zacząć działać. Więc ja bym rozróżniała w ogóle dwa rodzaje koncentracji. Jedna koncentracja na tym co sprawia mi przyjemność to co lubię.

Tak, bo tam łatwiej i dłużej, nie?

– Oczywiście, że tak, czyli klocki lego, gra, oglądanie czegoś.  Dziecko swoją koncentrację jest w stanie utrzymać bardzo długo na tym czymś i- koncentracja na czymś, co mnie nie kręci tak mocno, nie interesuje.  I ten drugi rodzaj koncentracji – dziecko jeden- trzy lata, minuta na czymś czego nie chce mi się robić, czyli nie wiem zakładania butów, zakładanie koszuleczki, tak? Jedzenie. A pięć- piętnaście minut na zabawie.  Dziecko w wieku trzech – czterech lat dziesięć minut koncentracji na czymś, co muszę zrobić, ale na zabawie już dwa razy więcej, czyli dwadzieścia minut, trzydzieści minut. Pięć – sześć lat, piętnaście minut koncentracji.

Na czymś trudniejszym. 

-Dokładnie, czyli po prostu, że mamy dla pięciolatka jakąś fajną ćwiczeniówkę ze szlaczkami albo jakąś tam inną. I ono wtedy piętnaście minut spokojnie jest w stanie. Natomiast jakby zabawa to już jest czterdzieści minut. Siedem – osiem lat, dwadzieścia, trzydzieści minut koncentracji tej uwagi kierowanej, tak? Czyli jak możemy albo ono samo coś musi zrobić, tak? Ale w zabawie to jest o wiele więcej. Nawet nie wiem ile, bo niektóre dzieci potrafią w tym wieku bawić się przez dwie godziny po prostu same, bo tak sobie budują ten świat, nie wiem, układania klocków, ile tam się dzieje w tej wyobraźni i rozmowy jakieś.

Od razu mi się przypomina jak mój syn był mniejszy. Zaraz wrócimy do tych centyli umysłowych i koncentracji, to uwielbiał się bawić odkurzaczem, słuchajcie. Najprostsze zabawki. Wyciągał odkurzacz i ten kabel po całym mieszkaniu rozprowadzał, bo to był jego wóz strażacki.

– Aaa, czyli to był ten szlauch, tak. Dobra, dobra.

Odkurzacz właśnie nie kabel tylko ten wąż, ta rura to był to był jego wąż strażacki. Tym kablem tam sobie po całości rozkładał i to mu się łączyło i potrafił naprawdę godzinami bawić się odkurzaczem.

– Pięknie.

Co zawsze mi przypomina o tym też, żebyśmy my jako rodzice mieli takie zaufanie w tym, że te zabawki, które nasze dzieci sobie z domu wezmą...

– Wybierają same.

Wybierają same. Jeśli nie są dla nas niebezpieczne w jakiś sposób. Nie są to noże, którymi dziecko chce, nie wiem, rzucać po mieszkaniu, to naprawdę mogą się okazać najlepszymi zabawkami po prostu.

– Ja ostatnio miałam taką sytuację. Moja pięcioletnia córka wzięła sobie dwanaście słoiczków, wyciągnęła takich malutkich z szuflady po keczupie. Nie po keczupie tylko po koncentracie pomidorowym. I miała krakersy zwierzątka i do każdego słoiczka inny rodzaj tego krakersika włożyła, czyli był słoiczek z lewkami, słonikami i ja patrzę w zachwycie: Ojej. Jak ona się fajnie bawi. Tutaj segregacja. Tutaj klasyfikacja. Ile czasu nad tym spędzała, rozkręcała to sobie i zakręcała, wybierała. Dla mnie bomba, naprawdę, czyli ja z zachwytem. A mój mąż: Ale po co Ci tyle słoików? Ile to będzie mycia? Więc- to my miejmy to podejście właśnie z zachwytem, patrzące tak na to, że co dobrego może dla dziecka z tego wyniknąć, z tej zabawy.

Tak. Chociaż ja czasami jestem bliska myśli Twojego męża. Kiedy moja córka ostatnio slimy chciała robić i idzie do łazienki i tam dolewać. Wiecie teraz dzieciaki biorą klej, aktywator i jakieś farbki. I z jednej strony chciałabym mieć ten zachwyt, o którym Ania mówiła, jakie to może być kreatywne i wspaniałe, a jak potem widzę te plamy, których ona nie domyje po tej farbce to sobie myślę: Czy nie mogłaby się bawić w coś innego?

– Pewnie by mogła, ale slimy są bardzo stymulujące dotykowo dla dziecka. A teraz jest tyle zaburze integracji sensorycznej, że ja bym mimo wszystko pozwoliła. Albo bym powiedziała: Kotek. Tutaj trochę nie domyłaś.  Chodź dam Ci specjalny płyn. Zakładaj rękawiczki. Zobacz jak to się robi. Następnym razem będzie uważniejsza. Ja też mam taką perspektywę na slime, że w dywany się bardzo mocno wkręcają slime.

Nie pozwalam dalej niż łazienka.

– A potem z tej łazienki od razu na dwór z tymi slimeami. Och tam może być bardzo fajna zabawa, prawda? One od razu się brudzą. Można je wyrzucić.

Mogą być ślimakami i innymi stworami, które też już testowaliśmy. Także przy okazji polecamy Wam tutaj zabawę slimami i tak od tych slime-ów Ania, to chyba pójdziemy już na wakacje. Wiesz taki slime na wakacje. Moje dzieci autentycznie kiedyś robiły ślimaki z plasteliny, wynosiły przed klatkę i kładły i patrzyły, czy ktoś pomyśli, czy to jest prawdziwe.

– O jakie fajne.

Tak. To była ich kreatywna zabawa. Powiedz koncentracja kojarzy nam się z nauką, uczeniem się czegoś nowego, ale rozmawiałyśmy też dzisiaj o tym, że koncentracja to nie tylko nauka, że ją ćwiczymy w różnych okolicznościach tak naprawdę.

– Przede wszystkim waśnie w różnych okolicznościach ćwiczymy, przede wszystkim w zabawie ćwiczymy koncentrację. 

Warto podkreślać.

– Warto to podkreślać, bo to jest jakby uczenie przez zabawę, to dzieci nie czują wtedy, że zdobywają jakiekolwiek umiejętności. A to jest naprawdę świetny sposób, gdzie dziecko jest zaangażowane w jakąś zabawę, w grę. Jakby nawet nie czuje, że się koncentruje a tą koncentrację ćwiczą po prostu, tak?  

Idą wakacje. To tak mi się ładnie zrymuje już słyszę. Jak ćwiczyć koncentrację w wakacje? A może w wakacje odpuścić i tylko się bawić, pozwolić dzieciom: niech się bawią całe wakacje, będą ćwiczyć od września, a później wrócą. A może gdzieś pomiędzy?

– To ja powiem tak. Niech się bawią, ale nie w ekrany.  Bo jak powiesz dziecku: Rób co chcesz bo masz wakacje i nie będziemy trochę monitorowali tych ich wyborów, to może być trochę gorzej.  Bo jest szansa, że po prostu naprawdę całe dnie spędzą przed telewizorem, przed Netflixem, przed innymi jakimiś streamingowymi platformami albo w Fortnite czy w jakimś Minecrafcie czy gdzieś indziej. Więc mój plan na wakacje, który naprawdę bardzo dobrze się sprawdza to, że dzieci mają jakieś obowiązki maleńkie domowe. Także muszą wstać, sobie zrobić śniadanie najpierw zanim włączą te sprzęty wszystkie, a potem jakiś jeden obowiązek pranie na przykład rozwiesić, albo łazienkę posprzątać, bo wczoraj zabrudzili, albo coś tam.

Slime lepili. 

– Tak. A potem jeszcze coś, czyli rower albo książkę poczytać albo klockami lego się pobawić, tak? 

Masz na myśli, że zanim pójdą do ekranów, że to są rzeczy?

– Dokładnie. I jakby podpisania takiego kontraktu z dzieckiem. Na początku kontraktu. Powiedzmy taka umowa: Kotek. Wiesz, bo ja się boję, że znowu cały dzień będziesz przed ekranami siedział, a to nie jest dobre dla Twojego mózgu. To umówmy się że tylko kilka takich małych rzeczy zrobisz, które zanim: śniadanie wiadomo, posprzątanie swojego pokoju wiadomo, pościelenie łóżka, tak? Ale jeszcze jakaś drobna rzecz dla domu i coś dla Twojego zdrowia, że rowerek albo że książkę sobie weźmiesz, że sobie poczytasz, żebyś przeczytał coś fajnego na wakacjach albo te klocki lego coś sobie ułożysz to co planowałeś od dawna, tak? I dopiero wtedy, gdy to zrobisz te pół godziny z książką, nie wiem godzina z klockami albo rower, to możesz sobie te ekrany włączyć.

Właśnie chciałam o to zapytać, bo myślę, że to może być też bardzo cenne dla naszych słuchaczy też z Twoich doświadczeń. Bo masz już też starsze dzieci, więc przechodziłaś już niejedne wakacje. A przed nami wakacje, więc potrzebujemy się jakoś zorganizować. Czy Ty wyznaczasz konkretny czas, ile to ma być tego roweru albo tej książki? Bo wiesz będą dzieci, które powiedzą: OK. Pojeździłem, włączam. Po dwóch minutach.

– Na około jedno kółko, tak.  Wyznaczam, że to będzie na przykład minimum godzina.  Chyba, że jest gorąco bardzo. To wtedy nie.


Nie wyrzucasz ich. 

Nie wyrzucam. Natomiast wtedy te inne rzeczy, tak? To w cieniu się gdzieś ukryj i sobie poczytaj, albo sobie z tymi klockami. Moja córka lubi rysować. Ona wtedy sobie rysuje po prostu. Inna ta najstarsza szydełkuje i to namiętnie szydełkuje, więc ona się gdzieś tam chowa i szydełkuje albo coś tam szyje sobie. Każdy ma inny sposób ulubiony spędzania czasu. Ale żeby to nie były tylko te ekrany. I ten limit na ekrany też bym włożyła, tak? Czyli nie wiem jak już są wakacje dobre to nie godzina, ale dwie godziny, trzy godziny, ale nie więcej słuchaj po prostu, bo to tak jest dla Ciebie nie za dobre. Ja wiem, że Ty chcesz a trzy godziny to jest w ogóle kupa czasu, nie? Ty się już nagrasz z tymi kolegami i potem my wracamy i coś zaproponujmy temu dziecku w te wakacje. Kurczę, na basen pójdźmy z nim. Siedzi w domu  cały dzień to może właśnie basen, a może wieczorne rowerowanie po prostu codziennie? Albo nawet spacer zwykły gdzieś na lemoniadę jakąś pójść sobie, napić się, na lody, żeby coś było jeszcze razem fajnego. Ja gram z dziećmi w badmintona codziennie, bo mamy akurat przy sobie taki mały placyk, na którym można i mamy już standard, że wieczorami, gdy już się robi chłodniej po prostu chodzimy, gramy w badmintona. 

Super. Też lubię w wakacje właśnie w tak zwane paletki poodbijać. Ale jeszcze mam takie pytanie Ania do Ciebie, bo sama się zastanawiam nad tym. Te dwie – trzy godziny, które dajemy, bo oczywiście ten limit to każdy z nas trochę też wie, ile dla niego to już później będzie, ale czy u Ciebie to jest tak że to jest w całości dwie – trzy godziny, czy że na przykład sobie dzielą wiesz, że teraz godzinę a później wieczorem jeszcze godzina?

– Każdy ma inną strategię. Moja jedna córka to cały czas użytkuje od razu, a syn lubi sobie podzielić. A ta najstarsza to dla niej ekrany trochę nie istnieją, więc ona w ogóle nie ma z tym żadnego problemu. Ona sobie wieczorem z nami jakiś tam film czasami lubię obejrzeć, ale to każde dziecko różnie.

Zostawiasz tą dowolną dowolność?

– Dowolność dziecku, tak. 

Że ono sobie wybierze?

– Tak, że może sobie wybrać, że teraz godzinę sobie pogra. Potem coś sobie jeszcze innego porobi, a potem na przykład dwie godziny jeszcze z kolegami się umówił z tym graniem, nie? Więc jakby nie ma z tym problemu żadnego. Ale jeszcze zapomniałyśmy o temacie koncentracji, zabaw wspierających koncentrację, prawda?

Tak. Poszłyśmy do wakacji. Właśnie to będą wakacje. To jak się bawić, w co się bawić, żeby wspierać koncentrację?

– Rozwój, koncentrację. Właśnie więc wakacje są świetnym czasem na to, żeby wspierać rozwój koncentracji dziecka, ale właśnie my tego czasu powinniśmy mu trochę poświęcać wtedy, tak?

My dorośli?

– My dorośli zaangażować się. Bo z reguły te zabawy wspierające rozwój koncentracji wymagają obecności albo dorosłego, albo innego dziecka. Bo na przykład gra w planszówki świetnie wspiera rozwój koncentracji, więc jeśli Wasz syn/córka ma kogoś znajomego, kto może przyjść z nim pograć w jakiegoś nie wiem w Osadników z Catanu na przykład, Dixita. Co tam lubi bardzo dziecko. To niech właśnie grają po prostu sobie. Niech się umawiają na rozgrywki takie długaśne po prostu w tą grę.

A powiedz Ania, bo Ty już masz właśnie tych doświadczeń z grami sporo, bo lubicie, nie?

– Bardzo.

To jakbyś tak wiekowo powiedziała: Najfajniejsza gra dla przedszkolaków wspierająca koncentrację?

– Przedszkolaki: Ubongo. Ubongo w wersji dla dziecięcej.

Jest łatwiejsza.

– Jest łatwiejsza tak. Ubongo bardzo moje dzieci lubią Ubongo i rzeczywiście Nela czasami moja pięciolatka po prostu sama wyciąga tą grę i lubi się w nią bardzo bawić ze mną. Że ja te trudniejsze plansze układam, ona te łatwiejsze plansze układa, na czas układamy, kryształki zarabiamy- Ubongo. Bardzo fajna gra, która wspiera koncentrację.

O też znam Ubongo. Moja córka to w ogóle lubi się nią później bawić samai też po prostu te układy, których nie zrobiła albo inne losuje sobie i próbuje ułożyć. Więc tak bardzo fajna gra na koncentrację. To przedszkolaki. A trochę starsze takie szkolniaki, takie jeden – trzy to czym byś ich tutaj?

– Szkoleniaki jeden – trzy.

Czy byś ich uraczyła, jeśli chodzi o gry?

– Rumikub, tak? Gra która wymaga już znajomości cyferek ale jeden tam do trzynastu, to każde dziecko w pierwszej klasie już zna cyferki  i wymaga koncentracji żeby złożyć sobie ciąg w jednym kolorze albo jakby wszystkie z jednej figury. To jest gra która wspiera logiczne myślenie, matematyczne trochę umiejętności dziecka i też w miarę szybka rozgrywka, żeby dziecko się nie nudziło i te wszystkie jakby fabularne takie planszówki, tak? O których przed chwilą. Osadnicy z Catanu, rewelacyjna gra. Ja już mam tyle ich w głowy. Wiecie my po prostu mamy w salonie po prostu całą półkę z planszówkami i to na co mamy ochotę.

Moje dzieciaki jeszcze bardzo lubiły i lubią grać w Uno, w prostą grę.

– Tak, tak. To jest karcianka którą można zabrać ze sobą wszędzie więc to jest po prostu świetne w niej, że można. Story Cubes bardzo fajne też, bo można wszędzie ze sobą zabrać i można te historie jakby w nawiązaniu do sytuacji takiej, która się dzieje opowiadać sobie. Słuchajcie- zwykłe karty, zwykłe karty, talia kart. Wiecie ile można z tej talii kart wyciągnąć? Można w memo się bawić. Można w wojnę się bawić. Można się w dupę biskupa bawić. To w ogóle salwy śmiechu u dzieci wywołuje.

Tak.

– Gdy na króla muszą zasalutować, a na damę muszą powiedzieć dzień dobry pani, tak?

Ja już zapomniałam o tej grze, a na pewno by się podobała.

– Jest świetna naprawdę. Taka zabawa słuchajcie wakacyjna, która nie wymaga niczego- gra w zielone. Grałaś w zielone jak byłaś mała? 

Nie pamiętam. 

– Umawiamy się z dziećmi, że gramy przez najbliższe trzy dni w zielone. I to znaczy, że dziecko musi mieć przy sobie żywe zielone coś, z traw coś takiego. I jakby cały myk polega na tym, żeby zrobić z tego taki rytuał, że dziecko się nie spodziewa. Grasz w zielone? Ono mówi: Gram. A masz zielone? I ono wtedy po tych kieszeniach: Nie mam, nie mam. To musisz dzisiaj cały dzień chodzić w czapce odwróconej tyłem albo jedna gałka lodów Twoich dzisiejszych jest dla mnie. I ono to samo może zrobić. Może przyjść do nas i się zacząć pytać o to zielone, tak? Czyli odwrócić możemy role. Słuchajcie strasznie dużo jest zabaw fajnych.

Piękna gra, a jeszcze pobudza naszą kreatywność, z tymi zadaniami do wymyślenia

– Tak, a dziecko słuchajcie musi też się koncentrować, żeby ten listek cały czas mieć w ręce, żeby o tym pamiętać. W ogóle koncentracja i pamięć są ze sobą powiązane dosyć mocno. A po drugie musi pamiętać o listku i musi pamiętać i przyjść się pytać o to zielone, więc dla tych małych dzieci świetnie wspierające.

Cudna zabawa. To jakie jeszcze Ania są fajne zabawy wspierające koncentrację? 

– Te wszystkie słuchajcie takie słowno – literowe zabawy, które są do samochodu świetne, tak? Jak jedziecie gdzieś bliżej, dalej- tak że na przykład pociąg wyrazowy robimy, czyli Ty mówisz wyraz lampa, a ja mówię wyraz na a.

Na a, tak? 

– Czyli Afryka. Ty mówisz wyraz ameba, ja mówię… – dla młodszych dzieci warto umożliwić im, żeby tej ostatniej literki ‘a’ nie musiały, tylko na przykład, żeby przedostatnią- to wtedy ułatwia. Albo moje oczko widzi, tak? Z malutkim dzieckiem. Czyli mówisz moje oczko widzi coś… i możesz powiedzieć na literkę jakąś, albo coś zielonego i ono musi się skupić zadając Ci pytanie. Ty możesz odpowiadać tak lub nie tylko, żeby się skoncentrować i żeby wymyślić co to może być takiego. To jest kolejna zabawa. Wszystkie takie kalamburowe zabawy. Świetnie, bo nie dość, że budują relacje totalnie, śmiechu jest dużo przy tym i widzimy tatę, który się wypina na przykład, to jest wszystko fajne. Przy okazji też ćwiczą koncentrację bardzo dobrze.

A dla starszych dzieci? Co z nimi porobić fajnego, żeby się, gdzieś tam rozumiem przy okazji po prostu, pokoncentrowały w naszym towarzystwie?

– Powiem tak z mojego doświadczenia. Słuchajcie- karty to jest naprawdę coś świetnego. Gram w karty z dzieciakami w: tysiąca, w trzy, pięć, osiem właśnie w dupę biskupa, w mariasza. Naprawdę, u nas na wakacjach rządzą karty. Mało miejsca zajmują, a rzeczywiście dają radość codzienne rozgrywki, godzinne nawet. Rzeczywiście bardzo fajnie wspierają rozwój koncentracji dziecka i oprócz tego zabawy też te słowne właśnie, takie zabawy ruchowe też wspierają rozwój koncentracji. Na przykład mamy dzieciaka, mamy piłkę i dzisiaj zupełnie inaczej się tą piłką bawimy, że nie wrzucamy do kosza tylko na przykład liczymy odbicia i czy dziecko jest w stanie odbić trzydzieści razy. Ono się musi się skupić, że liczy trzydzieści razy, tak? A teraz żeby odbiło przez nogę trzydzieści razy, czyli podnosi nogę do góry i musi odbić jakby przez nogę. Albo że jest taka zabawa, słuchajcie, dziesiątki to się nazywa, że odbijam od ścianę ale w różny sposób, że raz piłka musi odbić się raz, a raz musimy klasnąć, a raz musimy złapać ją tyłem. To wszystko też są zabawy, które ćwiczą koncentrację- takie ruchowe zabawy ćwiczące koncentrację.

Czyli przy okazji robimy dwie rzeczy, bo tak jak zaczęłyśmy od tego, że do tego żebyśmy mogli się w ogóle koncentrować i my i nasze dzieci, bo wiecie to przecież się jakoś bardzo nie różni, potrzebny jest nam: zdrowy sen, wystarczająca ilość snu to mam na myśli, odpowiednia dieta, odpowiednia dla naszego mózgu plus mówiłyśmy o tym: ten ruch, który jest tak konieczny w tym, żeby nasze ciało po prostu dobrze pracowało i dopiero wtedy nasza głowa może z nim współpracować i ta koncentracja może faktycznie rozwijać się i być jakaś większa. Więc to wszystko możemy robić w wakacje. Czy w wakacje powinniśmy odpuścić całkiem takie rzeczy intelektualne? Mam na myśli: Ok. To teraz mógłbyś usiąść, masz czas i poćwiczyć ‘ó’ zamknięte na przykład?

– Nie. Myślę, że powinniśmy odpuścić, ale na przykład możemy z dzieckiem zagrać w państwa i miasta. To jest stara jak świat gra, każdy ją zna, ale i wymagająca pisania, poprawiająca ortografię, jak zobaczymy jakiś błąd, wymagająca myślenia, kategoryzacji. Bardzo fajnie wspiera koncentrację. Możemy z dzieckiem grać w statki. Gra też zapomniana. Wystarczą 2 kartki i ołówki do tego i też bardzo fajnie wspiera rozwój koncentracji. Ona trwa długo więc też możemy w to się pobawić. A ćwiczenia ortografii to jest taka gra- wisielec się nazywa. Nie wiem, czy pamiętasz?

Ktoś mi ją ostatnio przypomniał, gdzie słowa na dole się pisze.

– Słowa na dole się pisze i to może być słowo które ma właśnie jakiś haczyk ortograficzny.

Ó zamknięte akurat. Tylko nie piszemy tego słowa. Przypomnijmy słuchaczom.  My piszemy miejsca na literki, prawda?

– Kreski stawiamy zamiast literek, tak, i dziecko ma za zadanie mówić litery alfabetu i my mówimy, czy znajduje się w tym wyrazie czy się nie znajduje. Jak się znajduje to wpisujemy, a jak się nie znajduje, to powolutku kreskami jakby rysujemy wisielca.

Szubienicę.

– Łącznie z szubienicą i tak dalej. Tak i to za każdy jakby błąd dziecka, czyli gdy powie literkę, która nie występuje w tym wyrazie, jeden element tej szubienicy rysujemy.

To ja Wam jeszcze tylko dopowiem już na sam koniec, ja wiem, że mówiłyśmy dzisiaj z Anią  dużo o tym, że potrzebujemy odchodzić od ekranów po to, żeby zostawiać przestrzeń na zabawę. Odchodzić nie w takim sensie, że one są totalnie złe, bo one też mogą wnieść sporo dobrych rzeczy i nasze dzieciaki się poprzez nie po prostu teraz komunikują ze światem na różny sposób, ale przypomnę jeszcze raz, że po to, żeby nasza głowa po prostu zyskała chęć na inną zabawę, to potrzebuje oderwać się od tej łatwo dostępnej rozrywki, którą mamy wszyscy teraz w smartfonie. Natomiast jest jedna fajna gra, która nazywa się Literalnie albo Wordly po angielsku, która jest taką szubienicą internetową. Moje dzieci bardzo ją lubią i ja Wam serdecznie polecam właśnie, jeżeli lubicie takie słowne gry i zabawy to, żeby szukać też takich aplikacji czy takich gier, które w pewien sposób będą też ćwiczyły naszą koncentrację.

– Tak, jak najbardziej. Ja też uważam, że smartfony są dla ludzi. W moim e-booku o zabawach, który teraz napisałam są zabawy dla dzieci trzy-sześć wakacyjne i zabawy dla dzieci siedem-jedenaście są zabawy też związane ze smartfonem. Słuchajcie, na przykład wybierzcie się wieczorem z dzieckiem, dajcie mu smartfon do ręki i nagrywajcie różne dźwięki, które się znajdują w okolicy. I potem wracacie do domu i słuchacie, co to był za dźwięk i dziecko ma sobie przypomnieć, co to był za dźwięk. Albo idziecie do taty, który nie był z Wami na spacerze i on ma zgadnąć co to był za dźwięk.

Ciekawe.

– Naprawdę frajda. Albo słuchajcie, idziecie na spacer i widzicie robaka, którego nie znacie i robicie zdjęcia, sprawdzacie co to jest za robak i czytacie o nim. Piękny sposób, żeby poszerzać dziecka wiedzę o świecie zewnętrznym, o przyrodzie, żeby uwrażliwiać go na przyrodę i żeby się czegoś dowiadywać i przy okazji smartfon ma w ręku, więc też jest w ogóle zadowolony.

Łączenie jednego z drugim.

– Tak.

Ja sama ściągnęłam sobie aplikację ostatnio taką właśnie która rozpoznaje liście.

– Interflora. Bardzo fajne.

Albo Planty. Jakoś tak to się nazywa i która właśnie podpowiada co to jest, bo sama nieraz idę i się zastanawiam co to jest za drzewo, ale dzięki temu powolutku, powolutku mogę się też uczyć czegoś nowego. I tego Wam drodzy słuchacze na zakończenie tego odcinka życzymy. Żeby ta koncentracja nie zabierała Wam zbyt dużo Waszej cennej uwagi. Mam na myśli to, żeby ona i dla Was i dla Waszych dzieci stała się na tyle naturalna, na tyle żeby była wyćwiczonym mięśniem, żebyście nie musieli już o niej cały czas myśleć. Bo to jest też chyba takim ważnym elementem, żebyśmy to traktowali tak jak Ania na początku powiedziała, bardzo mnie to zainspirowało, że to jest coś czego możemy się nauczyć i coś co możemy wyćwiczyć. I jako trochę taka już uświadomiona, wyćwiczona kompetencja może nam wejść w życie. To ja Wam bardzo życzę tego, żeby te wakacje właśnie były czasem takim, w którym sobie nad tą koncentracją i uważnością i zapamiętywaniem będziecie w fajny, przyjemny, łatwy, radosny sposób z Waszymi dzieciakami pracować, a owoce tego zbierzecie już potem od jesieni, kiedy Waszym dzieciakom po prostu dzięki temu będzie też łatwiej w szkołach i z lekcjami i zadaniami domowymi. Dziękuję Ci Aniu serdecznie.

– Dziękuję bardzo.

Do usłyszenia. 

Anna Ciszewska- filolog, tutor, edukator a przede wszystkim mama 4-ki świetnych dzieciaków. Wierzy, że każde dziecko jest zdolne i ma „superłącze” do nauki. Zadaniem dorosłych, jest pomóc mu je odkryć i w tym właśnie pomaga dzieciakom i ich rodzicom. Uwielbia się bawić, dlatego znajdziesz u niej mnóstwo pomysłów i inspiracji do świetnych zabaw z dziećmi!

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Avatar placeholder

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.