23.03.2020
Konsultacje, sesje coachingowe, webinary
Szczęśliwy mózg.

 

http://

TRANSKRYPT PODCASTU

W tym odcinku posłuchasz o: 

  • trzech najważniejszych potrzebach ludzi i o tym, jak Twój mózg dąży do tego, żeby je cały czas zaspokajać;
  • dlaczego nasz mózg łatwiej zapamiętuje negatywne zdarzenia;
  • mózgu czerwonym i mózgu zielonym;
  • jak poprzez ciało można wpływać na mózg;
  • jak ćwiczyć na codzień swoje siły wewnętrzne. 

 

Dzień dobry, witam Was serdecznie ja nazywam się Joanna Bzdzion, a to jest podcast dla rodziców rodzic-lider. Znajdziesz tutaj treści edukacyjne, rozrywkowe i takie, które mają Ci pomóc w budowaniu jeszcze lepszej komunikacji i relacji z Twoim dzieckiem. 

Ja z pewną taką nieśmiałością sięgam dzisiaj po mikrofon. Długo mnie bowiem nie było w świecie podcastowym i po takiej faktycznie długiej przerwie powracam do nagrywania podcastów. Mam nadzieję, że to jest tak, że tego się, podobnie jak z jazdą na rowerze, nie zapomina. Niemniej potrzebowałam przypomnieć sobie różne technikalia związane z nagrywaniem, więc jestem po długim czasie. Mam nadzieję, że będziemy się już teraz cześciej spotykać. Ja tutaj za mikrofonem, Wy po drugiej stronie i że spotkamy się np. w komentarzach czy w inny możliwy sposób w świecie online. 

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, którą chciałabym Wam polecić. To jest książka, która bardzo mi się spodobała i pomyślałam, że opowiem Wam o niej może też zechcecie po nią sięgnąć. Wiem też, że często jest tak, że na czytanie po prostu nie mamy zbyt dużo czasu, więc myślę, że takie krótkie recenzje, właśnie nagrane w podcastach, mogą nam pomóc zapoznać się z najważniejszymi tezami czy treściami z danej książki. Stąd mój pomysł na podcast- żeby w nich zrobić dla Was recenzje książek, które przeczytałam.

Oczywiście dajcie znać w komentarzach na dole albo w wiadomościach, co o takim pomyśle sądzicie i o jakich książkach chcielibyście tutaj usłyszeć.

Książka, którą wybrałam na dzisiaj, to jest książka pt. „Szczęśliwy mózg” Ricka Hansona. To jest taka książka, która nie porwała mnie jakoś od razu. Słyszałam o niej wcześniej wielokrotnie i sięgnęłam po nią właśnie z polecenia. Na samym początku stwierdziłam- fajne podsumowanie, fajne przypomnienie, natomiast nie miałam takiego efektu ‘wow’. Zresztą dosyć rzadko miewam taki efekt ‘wow’ jeżeli chodzi o książki. Natomiast też jest tak, że ta książka mnie nie zniechęciła. Bo tak, jak nie mam zbyt często takiego efektu ‘wow’, to niestety jest wiele książek takich, po które sięgam i które po czasie mnie po prostu albo nudzą, albo wydają mi się nieciekawe i które bez większego żalu odkładam na półkę. Czasami do niektórych wracam, robię jeszcze kolejne podejście, żeby sprawdzić czy aby na pewno, ale mam wiele książek, których nie przeczytałam do końca. 

Ta książka cały czas podtrzymywała moją uwagę. To było tak, że chciałam dalej czytać, ale dopiero jak przeczytałam całość to doceniłam cały potencjał tej książki. 

Szczęśliwy mózg, czyli jak nasycić się codziennymi dobrymi zdarzeniami, budując w ten sposób nowe ścieżki neuronalne w mózgu?

Chcesz posłuchać jak to zrobić? Wybrałam dla Ciebie 3 najważniejsze rzeczy, jakich ja dowiedziałam się z tej książki. Być może będą one dla Ciebie inspiracją do tego, żebyś również po tę książkę sięgnął. 

Pierwsza rzecz: to jest takie przypomnienie, ja o tym już wcześniej wiedziałam  słyszałam, ale miałam to gdzieś daleko z tyłu głowy, więc ta książka fantastycznie mi to usystematyzowała- a chodzi o 3 podstawowe potrzeby człowieka. Zdaniem autora książki tymi potrzebami są: potrzeba bezpieczeństwa, satysfakcji i więzi. I te trzy potrzeby mają ogromny wpływ na nasze rekcje i można powiedzieć nawet na nasze życie. 

Bardzo często wybieramy różne, czasem nieświadome, strategie, po to, żeby te potrzeby zaspokoić. Np. kiedy jesteśmy z dzieckiem na zakupach i z nim wesoło żartujemy, wtedy budujemy i dbamy o potrzebę więzi. Natomiast jeśli nie chcemy w tym samym sklepie  kupować słodyczy i celowo omijamy alejkę ze słodyczami- wówczas realizujemy potrzebę bezpieczeństwa, która charakteryzuje się strategiami pozwalającymi na unikanie krzywdy. Nasz mózg w zasadzie cały czas dąży do realizowania tych potrzeb. Kiedy są one zaspokojone jest w trybie tzw. zielonym, kiedy zaś nie są zaspokojone wchodzi w tryb tzw. czerwony. I to jest drugi punkt, o którym chcę Ci dzisiaj powiedzieć- zachęcając Cię do sięgnięcia po tę książkę. 

Jednak zanim do niego pójdziemy, to chcę jeszcze raz podkreślić- że dla mnie bardzo cenne było przypomnienie sobie jak duży wpływ te potrzeby mają na nasze życie. Przy okazji uświadomiłam sobie wiele mechanizmów, które mną kierują w różnych sytuacjach właśnie w zaspokajaniu tych potrzeb. Często są to reakcje nieświadome. Tak np. odkryłam, że kiedy moje poczucie bezpieczeństwa zostaje zagrożone- to ja zastygam w bezruchu. Najczęściej wtedy wycofuję się, mam też poczucie przytłoczenia i bezradności. Dlatego dla mnie ważne jest budowanie wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, takiego które płynie ze mnie, a nie z jakiegoś zewnętrznego obiektu i które pozwoli mi być bardziej opanowaną, częściej odprężoną, pewniej wyrażać swoje zdanie. To wszystko są zasoby, które mogę czerpać ze swojego wnętrza, a nie ze świata zewnętrznego. Mogę uczyć swój mózg jak ma się przestawiać na takie tory i właśnie te zasoby pozwolą mi częściej przechodzić z trybu czerwonego w zielonego. 

O tych trybach chcę Ci właśnie teraz opowiedzieć, w punkcie drugim. 

 „Twój mózg jest niczym rzep na negatywne doświadczenia i jak teflon przeciw doświadczeniom pozytywnym.”

To jest cytat, który może jeszcze nie raz usłyszycie, bo jest on często powtarzany. Ja też słyszałam go wcześniej, zanim sięgnęłam po tę książkę i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że on pochodzi właśnie z tej książki. Trochę się zdziwiłam, jak go tam znalazłam. 

O co chodzi?

Otóż zasadniczo jest tak, że nasz mózg z dużo większą łatwością zapamiętuje i przechowuje negatywne doświadczenia niż te pozytywne. No niestety tak już mamy, że łatwiej się do nas przykleją te niefajne, a trochę trudniej jest nam zachować w pamięci te przyjemne.  Gdybym teraz poprosiła Cię, żebyś wymienił/ wymieniła 3 najtrudniejsze sytuacje, które Ci się przytrafiły w ostatnich dwóch tygodniach i 1 pozytywną- to jest duża szansa, że te trzy nieprzyjemne znajdziesz dużo łatwiej niż tę jedną dobrą. Niestety tak to działa, ale mając tę wiedzę, możemy też wpływać na nasz mózg i na to właśnie jak on działa. I to jest dla mnie główne przesłanie tej książki- mianowicie to, że nasz mózg możemy trenować. Że możemy go po prostu uczyć, jak wychwytać z otoczenia więcej pozytywów- które są dostępne w takiej samej ilości jak informacje negatywne. Tylko od nas zależy na co skierujemy soczewkę i jakie połączenia neuronalne w naszym mózgu będziemy wzmacniać. 

Żeby móc tę umiejętność ćwiczyć, pomaga świadomość i rozróżnienie na to, żebyśmy sami wiedzieli, kiedy nasz mózg znajduje się w trybie tzw. czerwonym, a kiedy w trybie zielonym. Na te same zdarzenia możemy bowiem reagować na różny sposób- w zależności od tego w jakim trybie jesteśmy.  

Tryb czerwony, to inaczej tryb reaktywny. To jest taki tryb, który miał być chwilową czujnością, on miał pierwotnie nas chronić przed napaścią drapieżnika. Jednak z czasem stał się po prostu normą. Kiedy jesteśmy w trybie czerwonym, nasza głowa ma zazwyczaj ochotę uciekać albo walczyć. To jest wynik tego, że kiedy x lat temu pierwotny człowiek wychodził na polowanie, to jego mózg nastawiał się na szukanie zagrożenia, które całkiem realnie mogło czaić się tuż za pobliskimi krzakami. Głowa była wtedy gotowa do odpowiedzi. Te 3 potrzeby, o których wcześniej wspominałam, w momencie, kiedy nasz mózg jest w trybie czerwonym, nie są zaspokojone. To jest takie jakby ustawienie mózgu, które ma pomóc przetrwać, ale ono jednocześnie sprawia, że jesteśmy napięci, że reagujemy przesadnie- bowiem jesteśmy jakby podkręceni na wyższą czujność. Przy okazji też tracimy w tym trybie bardzo dużo energii. Kiedyś dawno temu, po tym jak pierwotny człowiek wracał z polowania, to miał długą przerwę na odpoczynek na to, żeby się zrelaksować i zregenerować siły. Teraz, niestety, często dzieje się tak, że my w tym czerwonym trybie znajdujemy się przez bardzo długi czas, dlatego tym ważniejsze jest, żebyśmy nauczyli się, jak sprowadzać nasz mózg do stanu zielonego, nazywanego również stanem responsywnym. 

Cytat z książki mówi: 

„Negatywne nastawienie jest nakierowane na bezpośrednie przetrwanie, a nie na jakość życia, spokojne i spełnione relacje, oraz trwałe zdrowie psychiczne i fizyczne. To ‚domyślne ustawienie’ mózgu z epoki kamienia. Jeśli nad nim nie zapanujesz, ono zapanuje nad tobą.”

Tryb drugi, czyli tryb responsywny- nazywany też w książce trybem zielonym. Kiedy Twój mózg jest w tym trybie, wciąż możesz być świadomy wyzwań czy zagrożeń, jakie na Ciebie czyhają, jednak w Twojej głowie nie pojawia się pomysł, żeby walczyć albo uciekać. Czyli ani nie zastygasz w bezruchu, ani nie jesteś gotowy i zwarty do walki. Kiedy czujesz się bezpieczny, nie musisz uruchamiać strategii unikania krzywdy, masz poczucie odprężenia, spokoju i opanowania. Kiedy jesteś zadowolony Twój system dążenia do nagrody operuje wdzięcznością, radością, poczuciem zadowolenia. Podobnie z poczuciem więzi- w trybie responsywnym masz poczucie intymności, życzliwości, własnej wartości. To jest taki tryb, w którym po prostu jesteśmy odprężeni, lubimy siebie, jesteśmy spokojni i oczywiście to jest też taki tryb, który bardzo sprzyja naszemu zdrowiu fizycznemu. On jest źródłem naszego zdrowia. 

„Ssaki (w tym także ludzie), gdy czują się bezpieczne, zadowolone i połączone więzią z innymi, stają się bardziej przyjazne, skore do zabawy, zaciekawione i twórcze.”

Nie sposób dla mnie przejść obok tego cytatu, nie zatrzymując się na chwilę przy relacji rodzic- dziecko. Bardzo często podkreślam, że to poczucie więzi jest dla dzieci tak istotne. To jak one odbierają to, co my robimy. Czy one w tym czasie czują się z nami połączone, czy czują tę więź. To w bardzo duży sposób wpływa na to, jak my z dziećmi budujemy relacje. Oczywiście taką zachętą niech będzie to, że im mocniejsza ta więź, tym dzieci są bardziej skore do współpracy. Myślę, że to jest temat na inny podcast- jak budować więź- jeśli ten temat Was interesuje, to oczywiście dajcie znać, będę nagrywać dalej. 

Ja już od jakiegoś czasu zainspirowana też innymi teoriami, czy też innymi nauczycielami,  staram się obserwować mój mózg i sprawdzać czy jestem w trybie czerwonym czy zielonym i czy moje zachowanie, moja reakcja jest odpowiedzią automatyczną, nawykową,  taką nad którą nie mam kontroli o tyle, że ona nie do końca jest uświadomiona, czy mogę przełączyć się, mimo różnych trudności, na tryb zielony i sprawić, żeby moja odpowiedź była bardziej świadoma. Oczywiście im bardziej ja jestem spokojna, zrelaksowana , tym łatwiej mi o to. Mam na myśli bardziej sytuacje, kiedy jest trudniej a ja pracuję nad moją głową nad tym, żeby ją sprowadzić do tego trybu zielonego. 

Na sam koniec punkt 3. Mówiłam, że podsumuję tę książkę w trzech punktach. Punkt 3, dla mnie bardzo ważny, to są ćwiczenia, które znajdują się na końcu książki. Ja już tak mam, że lubię tę część z ćwiczeniami i lubię teorię przekładać na praktykę, przynajmniej tę część teorii, która mnie zainteresuje najbardziej. I ta książka ma na końcu cały jeden rozdział poświęcony ćwiczeniom. Te ćwiczenia są dość do siebie podobne. Jak przeczytacie kilka pierwszych, to będziecie już wiedzieli, jakim schematem one są budowane. I w zasadzie nie wszystkie nawet trzeba czytać. Ale dla mnie to była taka właśnie wisienka na przysłowiowym torcie albo inaczej mówiąc kropka nad i, która sprawiła, że właśnie mam ochotę Wam o tej książce powiedzieć. Dlatego, że mnie te ćwiczenia faktycznie pomagają w codziennym użytkowaniu tej wiedzy, żeby w sytuacjach, w których uda mi się zaobserwować (oczywiście nie zawsze jestem to w stanie zrobić) – kiedy uda mi się zobaczyć, że mój mózg jest już w trybie czerwonym, to żeby spróbować go przekierowywać na te ścieżki zielone. Żeby w tych trudnych momentach sprawdzać jak się ma moje poczucie więzi, bezpieczeństwa i satysfakcji i żeby szukać odpowiedzi na pytania, co mogę zrobić, żeby poczuć się właśnie w więzi sama ze sobą, albo, żeby poczuć się bezpiecznie. Jak to się może przełożyć na moją reakcję, na moją konfrontację z jakąś trudną sytuacją 

Twoje ciało jest zawsze obecne tu i teraz. 

„Większość informacji, które trafiają do Twojego mózgu pochodzi z wnętrza Twojego ciała, a nie ze środowiska zewnętrznego.”

Twoje ciało jest jak strażnik, który odbiera różne sygnały, ono jest jak stróż, który dba o to, żeby wszystko było w porządku i melduje do mózgu czy jest w porządku czy nie jest.  My tak często w tym negatywnym zapętleniu i negatywnym nastawieniu nie słuchamy ciała,  stajemy się nerwowi, zbyt czujni. W książce jest podkreślone, jak ważna jest świadoma praca z ciałem, z oddechem, ze skanowaniem ciała, ze znajdowaniem spokoju w ciele- taka praca może przynieść wiele korzyści także nasze mózgowi. 

Na koniec tylko jeden przykład ćwiczenia, które pojawia się w ostatnim rozdziale. Te ćwiczenia są skonstruowane po to, żeby wzmacniać nasze siły wewnętrzne. Te siły wewnętrzne pogrupowane są według trzech podstawowych potrzeb, o których mówiłam wcześniej. Przypomnę je jeszcze raz: to była potrzeba bezpieczeństwa, więzi i satysfakcji. To są takie siły, jak na przykład poczucie bezpieczeństwa, odprężenia, przyjemności, wspólczucie dla siebie samego, spokój, miłość.

Na przykładzie wzmacniania w sobie poczucia bycia chronionym– każde ćwiczenie ma 4 takie same punkty. Pierwszy punkt nazywa się zawsze-  zbieraj. Jeśli mamy zbierać poczucie bycia chronionym, to oznacza, że mamy zauważać wszelkie przejawy, które mogą wzmacniać to poczucie.  To mogą być drzwi zamknięte na klucz, otaczające nas ściany, to oczywiście mogą też być nasze wewnętrzne zasoby, które wzmacniają poczucie bycia chronionym- zdolności, które mamy czy kwalifikacje, które mogą nam pomóc.  Możemy też sobie wyobrażać, że otacza nas pole, przez które nie są w stanie przeniknąć żadne szkodliwe dla nas rzeczy, takie które mogłyby nas skrzywdzić. W drugim kroku- tym krokiem jest wzbogacaj– chodzi o to, żeby jeszcze mocniej poczuć, jeszcze intensywniej doświadczyć tego, o czym w danym momencie mówimy, tej danej jakości. Np. to może być dotknięcie ściany, żebyśmy mogli poczuć, jaka jest solidna, że się nie przewróci.  Możemy np., żeby wzmocnić poczucie bycia chronionym, oglądać zdjęcia osób, które wiemy, że się o nas troszczą, możemy wyciągnąć do nich rękę, poczuć, że one wyciągają ręce do nas. W trzecim kroku- ten krok nazywa się absorbuj– on polega na tym, żeby wpuszczać w siebie tę siłę, którą chcemy wzmocnić, a jednocześnie wypuszczać to, co nam nie służy.  Czyli w tym wypadku wpuszczamy w siebie poczucie bezpieczeństwa, a wypuszczamy obronę, czujność, lęk, strach- to czego już nie chcemy. Ostatni krok- to jest ten krok, który dla mnie jest najtrudniejszy, ale zarazem najcenniejszy- on nazywa się łącz. Tutaj chodzi o to, żeby umieć te negatywne odczucia połączyć z tymi pozytywnymi. Żeby uświadamiać sobie w danym momencie zarówno jedne jak i drugie. Dobrze sami wiemy, że jeżeli np. jesteśmy zdenerwowani albo smutni albo źli, to bardzo trudno jest nam przestawić myślenie na inne. Czasami trudno jest wyjść z tego stanu- ja przynajmniej tak mam. Autor poleca, żeby trenować nasz mózg do tego, żeby w tych trudnych sytuacjach umieć otworzyć tę furtkę- ja tak sobie to wyobrażam- czyli uruchomić ten neuron, który pomoże nam widzieć te pozytywne rzeczy. Czyli żeby wsiąkało w nas zarówno poczucie bycia chronionym jak i poczucie strachu. Żeby one się przeplatały. A z czasem, żeby poczucie chronienia wsiąkało w te przestraszone części nas i gdzieś jakby oblewało je tym swoim chroniącym balsamem.    

ZAKOŃCZENIE:

Tak metaforycznie zakończyłam. Mam nadzieję, że udało mi się zachęcić Cię do lektury tej książki, bo naprawdę myślę, że warto po nią sięgnąć. To są rzeczy, które ja dostrzegłam. Być może Ty znajdziesz w tej książce jeszcze coś innego. A może już ją czytałeś/ czytałaś i masz ochotę podzielić się w komentarzu swoimi spostrzeżeniami, dotyczącymi tej lektury? 

Jeśli byście mnie zapytali dla kogo jest ta książka? Oczywiście najbardziej chciałabym odpowiedzieć, że dla wszystkich:) Ale to byłoby absolutną nieprawdą. Na pewno są takie osoby, które mają wysoko optymizm pośród swoich talentów, i które zawsze widzą szklankę do połowy pełną i dla których te rzeczy, o jakich ja teraz mowię, wydadzą się banalne. Ale też na pewno będzie druga grupa ludzi, takich, którzy zawsze widzą szklankę do połowy pustą i którzy raczej są nastawieni na to, żeby jeszcze mocniej na tej teflonowej patelni podgrzewać te negatywne zdarzenia i negatywne myśli. I oni również tutaj nie znajdą nic dla siebie. Potrzeba trochę otwartości i takiej chęci myślę do tego, żeby chcieć uczyć się tym swoim cennym organem, jakim jest mózg, zarządzać jeszcze lepiej. Żeby nauczyć się, jak go trenować i jak z niego wydobywać to, co najcenniejsze. Czyli jak mówi autor jak uczynić nawyk z programowania się na szczęście.

To nie jest książka typowo z listy parentingowej, chociaż mój blog kierowany jest głównie do rodziców, ale wiem, że zaglądają tutaj różne osoby. Natomiast myślę, że to jest bardzo ważna książka dla rodziców. Z dwóch powodów. Jeden powód jest taki, że rodzice często próbują nauczyć dzieci pozytywnego myślenia czy nawyku wdzięczności. Myślę, że nie ma lepszego sposobu na to, żeby dzieci tego nauczyć niż ten, kiedy my sami zaprezentujemy, jak to robić. Nic nie działa lepiej niż własny przykład. W ten sposób dzieci uczą się najlepiej. To są właśnie te dwa powody. Jeden jest taki, że oczywiście, że warto uczyć dzieci tego, jak one mają trenować swoje mózgi, bo one też mogą to robić. A dwa- że jeżeli chcemy je tego uczyć, to najpierw dobrze by było, żebyśmy sami tę umiejętność posiedli i gdybyśmy sami potrafili to robić. 

Ja Wam tę książkę gorąco jeszcze raz polecam. Na dzisiaj to wszystko. Cieszę się, że wreszcie mogłam znów powrócić do nagrywania. Czuję, że to było dla mnie dosyć duże wyzwanie i że mój mózg lawiruje w różne rejony. Ale mam nadzieję, że ten podcast mimo wszystko Wam się przysłuży i że będzie Wam się go miło i dobrze słuchało.

Na dzisiaj to wszystko.

Pamiętajcie moi drodzy, że to właśnie rodzice i nauczyciele są managerami najcenniejszego zasobu na świecie, jakim są dzieci.

Ta książka na pewno wspiera dobre zarządzanie tym zasobem;)

Pozdrawiam Was serdecznie i do usłyszenia następnym razem!   

 

 

 

 

Podziel się:

2 myśli w temacie “Szczęśliwy mózg.”

  1. Justyna pisze:

    Nie, nie znałam tej książki i zachęciłaś mnie do dodania jej na swoją listę do przeczytania 🙂 Ten cytat o rzepie i teflonie zabieram z sobą. Ciekawe jest to krótkie wyjaśnienie, że to był kiedyś bardzo ważny mechanizm przetrwania. Dzięki za podsumowanie

    1. Joanna Bzdzion pisze:

      Justyna, jak miło Cię tu widzieć i dziękuję, że zawsze zostawiasz swoją opinię! Książka jest ciekawa, ten nasz mózg to skomplikowana maszyna:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *